Podsumowanie roku
Dobrze byłoby jednak zadbać o to, aby na imprezie znalazły się też, oprócz świątecznych, akcenty zawodowe. Oczywiście kłóci się to trochę z charakterem wigilijnego spotkania, na pewno jednak będzie dodatkowym argumentem, w razie ewentualnej kontroli fiskusa, za rozliczeniem wydatków w podatkowych kosztach.
Skarbówka często bowiem podkreśla, że na imprezach okolicznościowych nie może być tylko rozrywka, muszą pojawić się elementy służbowe. Dlatego firmy w czasie wigilijnych spotkań robią też część oficjalną, na której jest podsumowanie roku, wyróżnienie najlepszych pracowników czy prezentacja planów na przyszłość. Zawsze można też argumentować, że elementy zawodowe, chociażby takie jak praca zespołowa czy zarządzanie grupą, występują w czasie różnego rodzaju warsztatów czy konkursów.
Przedsiębiorcy muszą także pamiętać, że fiskus może zakwestionować wydatki, jeśli w spotkaniu uczestniczą nie tylko osoby, które są na etacie, ale też zleceniobiorcy czy samozatrudnieni (czyli prowadzący własną działalność). Skarbówka twierdzi bowiem, że impreza dla współpracowników bardziej kojarzy się z reprezentacją, która jest wyłączona z podatkowych kosztów. Oczywiście można z tym polemizować, zwłaszcza wtedy, gdy w firmie działają zespoły składające się z osób zatrudnionych na podstawie różnych umów, które generalnie wykonują podobne czynności. Dzielenie ich przy rozliczaniu kosztów jest nieracjonalne. Przedsiębiorcy muszą jednak liczyć się z tym, że fiskus może mieć inne zdanie.
Pokazują to interpretacje, choćby dotycząca firmy informatycznej (opisywana w „Rzeczpospolitej” z 22 października). Skarbówka zgodziła się na rozliczanie organizowanych przez nią integracyjnych spotkań w podatkowych kosztach, z wyjątkiem wydatków przypadających na współpracowników, którzy prowadzą własne biznesy. Zdaniem fiskusa działania skierowane do tych osób są reprezentacją rozumianą jako tworzenie pozytywnego wizerunku firmy.
Goście z zewnątrz na cenzurowanym
Skarbówka może też wyrzucić z kosztów wydatki przypadające na kontrahentów, dziennikarzy czy polityków. Tak było w sprawie spółki akcyjnej, która zapraszała ich na różnego rodzaju spotkania. Zdaniem fiskusa związek wydatków poniesionych na te osoby z przychodem spółki jest zbyt odległy. Poza tym, działania skierowane do kontrahentów, dziennikarzy i polityków są wykluczoną z podatkowych kosztów reprezentacją (interpretację opisywaliśmy w „Rzeczpospolitej” z 8 września).