Wspólnicy spółki komandytowej rozliczają podatkowe koszty proporcjonalnie do udziału w zysku. Ta zasada obowiązuje również wtedy, gdy spółka płaci za usługi wykonane przez jednego ze wspólników, który prowadzi własną firmę. Takie wnioski można wyciągnąć z interpretacji Izby Skarbowej w Bydgoszczy.
Wystąpił o nią lekarz (ginekolog-położnik), który prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą. Równocześnie jest wspólnikiem (jednym z siedmiu) w spółce komandytowej. Prawo do udziału w zyskach i stratach mają wszyscy wspólnicy zgodnie z ustalonymi w umowie udziałami.
Aby zrealizować kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia, spółka podpisuje umowy z podwykonawcami. Między innymi z lekarzem. Za swoje usługi wystawia on na koniec miesiąca fakturę. Jak ją rozliczyć? Czy wydatki na usługi lecznicze są kosztem uzyskania przychodów spółki? Czy należy je podzielić wśród wspólników proporcjonalnie do ich udziałów w zysku?
Lekarz twierdzi, że wydatki mogą być podatkowym kosztem dla spółki, a co za tym idzie, dla jej wspólników. Mają bowiem związek z przychodem ze świadczenia usług medycznych na rzecz klientów zewnętrznych. Może zatem zaliczyć odpowiednią część wydatku z faktury za swoją usługę – ustaloną przy uwzględnieniu posiadanego udziału w zysku spółki – do kosztów uzyskania przychodów.
Zdaniem lekarza w opisanej sytuacji nie ma zastosowania art. 23 ust. 1 pkt 10 ustawy o PIT. Przepis ten wyłącza z kosztów wartość własnej pracy podatnika. W tym wypadku natomiast usługi na rzecz spółki komandytowej wykonywane są przez odrębnego przedsiębiorcę.