Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) wydał bardzo ważny wyrok dla ryczałtowców, którzy nie mają pewności, czy wybrali właściwą stawkę podatku. Wynika z niego jasno, że gdy przedsiębiorca chce od fiskusa interpretacji, jaką stawkę ryczałtu ma stosować do tego, co robi, to nie można od niego żądać podania PKWiU. A gdy go nie wskaże, odmawiać interpretacji.
Dla kogo 8,5 proc. ryczałt
Zwiększenie zainteresowania tzw. ryczałtem ewidencjonowanym jest efektem zmian wprowadzanych w ostatnich latach, dzięki którym stał się on bardziej atrakcyjny i wielu postanowiło na niego przejść. Sama forma opodatkowania to jedno. Drugie to wybranie odpowiedniej stawki do tego, co się robi. I tu zaczynają się schody, bo opisy czynności, jakie wchodzą w poszczególne stawki ryczałtu, nie są zbyt precyzyjne. Trudno się więc dziwić, że przedsiębiorcy zaczęli o nie dopytywać fiskusa.
Czytaj więcej:
Z tej opcji chciała skorzystać też podatniczka w spornej sprawie. We wniosku o interpretację wyjaśniła, że prowadzi jednoosobową działalność, a ponadto jest wspólnikiem w spółce jawnej i komandytariuszem oraz członkiem zarządu w innej. Kobieta tłumaczyła, że wszystkie swoje dochody zdecydowała się od 2022 r. opodatkować ryczałtem. Określiła dwie grupy działań i bardzo szczegółowo wypunktowała, co wchodzi w ich skład.
Zapytała, jaką stawkę ryczałtu powinna stosować do wynagrodzenia za opisane usługi świadczone na rzecz jednej ze spółek. Sama była przekonana, że właściwe jest 8,5 proc., bo realizowana usługa jest świadczeniem złożonym, a żadna nie ma charakteru dominującego.
Urzędnicy szybko znaleźli stary wytrych, żeby tych wątpliwości nie rozwiać. W trybie wezwania do uzupełnienia braków formalnych wniosku zażądali od podatniczki wskazania, pod jakim symbolem Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług (PKWiU) sklasyfikowane są usługi, które świadczy.
PKWiU a opodatkowanie ryczałtem
Ta poinformowała fiskusa, że wystosowała wniosek o dokonanie klasyfikacji przez GUS, lecz jej jeszcze nie dostała. A gdy zauważyła, że podanie PKWiU nie jest elementem koniecznym do wydania interpretacji, fiskus pozostawił jej wniosek bez rozpatrzenia.
Podatniczka poszła do sądu i wygrała. Najpierw suchej nitki na fiskusie nie zostawił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu. Wytknął mu, że w świetle orzecznictwa podanie symbolu PKWiU dla konkretnej usługi nie może być uznane za element stanu faktycznego, wymagany we wniosku o interpretację.
Fiskus nie dał za wygraną i tylko przedłużył sprawę, bo w sądzie kasacyjnym też przegrał. NSA również nie miał bowiem cienia wątpliwości, że fiskus nie miał prawa żądać PKWiU. Zauważył, że fiskus nadmierne znaczenie przypisuje konieczności kwalifikowania w ramach opisu poszczególnych czynności wykonywanych przez podatniczkę do określonego grupowania PKWiU. Tymczasem istota sprawy nie polegała na konieczności przyporządkowania usług do grupowania PKWiU, lecz na określeniu konsekwencji prawnych, tj. jaka stawka będzie właściwa.
Co decyduje o stawce ryczałtu
Zdaniem NSA właściwa wykładnia przepisów o ryczałcie ewidencjonowanym nie może oznaczać, że zaliczanie danej czynności do usługi uprawniającej do określonej stawki zależne jest od wyjaśnień czy też opinii Urzędu Statystycznego. Przepisy prawa podatkowego odwołujące się do PKWiU jedynie współtworzą normę opodatkowania. Prawem powszechnie obowiązującym nie są zaś interpretacje klasyfikacji i nomenklatur. W postępowaniu podatkowym stanowią jedynie dowód i podlegają swobodnej ocenie fiskusa.
NSA podkreślił, że punktem wyjścia dla przypisania danego przychodu jako uzyskanego z określonej usługi powinny być ich nazwy wymienione w przepisach o ryczałcie. Dopiero poprzez szczegółowy opis danej czynności można dokonywać ich grupowania do PKWiU. Nie może ono zastąpić określenia usług, których wykonywanie i uzyskiwanie z nich przychodów powoduje możliwość ich opodatkowania według danej stawki. Wyrok prawomocny.
Sygnatura akt: II FSK 487/23
Wiktoria Leszczyńska-Dura
doradca podatkowy, starszy konsultant w Accreo
Sprawa, którą rozstrzygnął NSA, to kolejny przykład unikania przez organy skarbowe działań, do których zostały powołane – w tym przypadku informowania i gwarantowania podatnikom bezpieczeństwa kwalifikacji podatkowej. Podobne zabiegi były już widoczne m.in. w sprawach określania stawki VAT czy możliwości stosowania ulg B+R i IP BOX. Odkąd ryczałt od przychodów ewidencjonowanych zyskał na popularności, KIS – mimo sprzeciwu sądów administracyjnych – niechętnie udziela informacji również w tym zakresie. A to w praktyce powoduje, że instytucja interpretacji indywidualnej staje się coraz bardziej iluzoryczna. W przypadku PIT jest to tym bardziej krzywdzące, ponieważ dotyka nie tylko profesjonalistów, ale przede wszystkim przedsiębiorców prowadzących małe firmy, dlatego mam nadzieję, że fiskus zacznie się stosować do wyroków sądów.