Jeśli w prowadzonej przez podatnika dokumentacji pojawią się nieprawidłowości albo gdy okazuje się, że niektórych faktur brakuje, fiskus może oszacować podstawę opodatkowania. Pozwala mu na to ?art. 23 ordynacji podatkowej (dalej: o.p.).
Oszacowanie ze swej natury nie może doprowadzić do wyniku w pełni zgodnego ze stanem rzeczywistym. Czynności organu podatkowego powinny jednak zmierzać do określenia wysokości zbliżonej do rzeczywistej podstawy opodatkowania. Zgodnie z art. 23 § 5 o.p. urząd powinien uzasadnić wybór metody oszacowania ?(§ 3 tego artykułu przewiduje aż sześć metod >patrz ramka). Wybór ten zależy od materiału zebranego w sprawie, jakim dysponuje organ, jak również od charakteru działalności wykonywanej przez przedsiębiorcę oraz miejscowych warunków prowadzenia biznesu.
Swoje racje trzeba udowodnić
Jeśli podatnik ma wątpliwości, czy fiskus zastosował właściwą metodę oszacowania, to zawsze może próbować walczyć w sądzie, kwestionując sposób ustalenia podstawy opodatkowania. Decyzja o tym, czy składać skargę, należy do podatnika. Samej kontroli sądowej podlega nie tyle wybór metody jako takiej, ile to, czy zastosowane w tej metodzie dane znajdują odzwierciedlenie w materiale dowodowym ?i czy prawidłowy jest wniosek końcowy w postaci ustalenia dochodu. Fiskus nie może przyjąć za podstawę swoich rozstrzygnięć ustaleń dowolnych lub przypadkowych.
To, czy podatnicy mają szanse w sądzie, zależy w dużej mierze od indywidualnego przypadku. Sądy nie zawsze stają po ich stronie. Przykładem jest wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 4 lipca 2013 r. (II FSK 2067/11), gdzie wygrał fiskus. Podatnik twierdził, że organ podatkowy zastosował nieprawidłową metodę szacowania. Urzędnicy ustalili, że poza oficjalną ewidencją zakupu ?i sprzedaży części samochodowych podatnik dokonywał zakupów poza działalnością dla indywidualnych osób. Ostatecznie określili więc wartość usługi na podstawie kosztu zakupu części samochodowych. Podatnik twierdził natomiast, że powinni zastosować metodę porównawczą zewnętrzną (porównywana jest wysokość obrotów w innych przedsiębiorstwach prowadzących działalność o podobnym zakresie i w podobnych warunkach). Złożył skargę do sądu, ale przegrał w obu instancjach. Sądy zaakceptowały przyjęcie przez fiskusa metody ustalenia wartości usługi na podstawie kosztu zakupu części, która – ich zdaniem – w realiach tamtej sprawy pozwoliła na określenie podstawy opodatkowania ?w sposób najbardziej zbliżony do rzeczywistości.
NSA stwierdził, że nie można było zastosować metody porównawczej zewnętrznej określonej w art. 23 § 3 pkt 2 o.p., bo porównanie – jak twierdził podatnik – z obrotami wykazanymi przez inne firmy może być obciążone błędem. To dlatego, że wielkość obrotów w podobnych firmach uzależniona jest od wielu czynników, m.in. od stosowanych cen, konkurencji na danym terenie itp. Sąd zauważył też, że fiskus wskazał, iż nie dysponuje informacjami na temat obrotów przedsiębiorstw prowadzących działalność w podobnym zakresie ?i w podobnych warunkach.