Fiskus już nie zakazuje rozliczania w kosztach strat spowodowanych kradzieżą gotówki z firmowej kasy albo karty bankomatowej. Stawia jednak warunki.
Muszą być należycie zabezpieczone, a kradzież nie może być skutkiem niedbalstwa bądź lekkomyślności przedsiębiorcy. Jeśli zostawi on portfel na biurku, fiskus uzna, że jest sam sobie winien, i wyrzuci stratę z kosztów.
Włamanie do sejfu w czasie wakacyjnego wyjazdu, zniknięcie samochodu z utargiem, napad na pracownika odbierającego należność od kontrahenta - takie przypadki zdarzają się przedsiębiorcom. Strata gotówki boli, ale można sobie ją częściowo zrekompensować, zaliczając jej wartość do kosztów. Z przepisów to nie wynika, ale można argumentować, że utrata środków jest konsekwencją prowadzenia działalności gospodarczej.
Co na to fiskus? Zgadza się na odliczenie straty, pod warunkiem jednak, że nastąpiła w wyniku zdarzeń, których przedsiębiorca nie był w stanie przewidzieć i nie mógł się przed nimi uchronić mimo zachowania środków ostrożności.
W interpretacjach organów podatkowych furorę robi rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji z 7 września 2010 r. w sprawie wymagań, jakim powinna odpowiadać ochrona wartości pieniężnych przechowywanych i transportowanych przez przedsiębiorców i inne jednostki organizacyjne (DzU nr 166, poz. 1128). Od ich przestrzegania uzależniają zaliczenie straty do kosztów.