Podczas aukcji elektronicznej w wyniku błędu systemu oferta z niższą ceną nie została zakwalifikowana na pierwszym miejscu. Różnica między ofertami, czyli postąpienie, była niewielka (89 zł wobec ponad 5 mln zł ostatecznej ceny). System zaokrąglił i uznał, że oferta jest taka sama jak złożona wcześniej. Zgodnie ze specyfikacją, jeśli dwie oferty były równe, zwyciężała wcześniejsza. Zamawiający uznał jednak, że skoro druga oferta była niższa – powinna wygrać. Po zakończeniu aukcji przeliczył więc jeszcze raz złożone oferty.

Zamawiający, który został wyłoniony przez system elektroniczny, zakwestionował postępowanie przed Krajową Izbą Odwoławczą. Ta zgodziła się z jego argumentami. Podkreśliła, że wynik powinien zostać ustalony w toku samej aukcji. Zdaniem KIO doszło tu do błędu systemu, który nie został w żaden sposób naprawiony przez zamawiającego.

„Trafnie zauważa odwołujący, że zamawiający nie był uprawniony do dodatkowo takiego przeliczenia za system aukcyjny. Taka procedura nie została przewidziana w SIWZ ani w innych dokumentach" – podkreśliła KIO w uzasadnieniu. Jeśli zamawiający uznał, że wynik powinien być inny niż ten wskazany przez system, to powinien unieważnić postępowanie aukcyjne. Powinien także informować na bieżąco, w toku aukcji elektronicznej, ile dany oferent ma punktów oraz ile punktów ma najkorzystniejsza oferta. Tymczasem o ofercie złożonej na końcu nie wiedział nikt poza samym oferentem.

sygnatura akt: KIO 530/15