Jeśli spółka działała w obecnych granicach Polski, choć zarejestrowana była poza granicami obecnej Polski, to może być reaktywowana.
To sedno postanowienia Sądu Najwyższego, który wytknął sądom niższych instancji oraz prokuraturze zbyt formalistyczne podejście do reaktywacji spółek.
Dodajmy, że spraw takich jest ok. 100 rocznie, udział prokuratury jest obowiązkowy, a setki spółek, niewykreślonych z rejestru handlowego po wojnie, w demokratycznej Polsce reaktywowano.
Rejestr we Lwowie
Ta sprawa dotyczy firmy kopalnia Ropieńka spółka z o.o. we Lwowie, założonej w 1928 r. i zarejestrowanej w lwowskim sądzie, która na skutek wojny zakończyła działalność. Działalność tę właściciele (wspólnicy), małżonkowie Stanisław i Maria Lewandowscy, prowadzili jednak w całości w majątku w Ropieńce Dolnej w gminie Olszanica w Bieszczadach, która to miejscowość została po II wojnie światowej w granicach Polski. Po lwowskim rejestrze nie ma śladu, ale spadkobiercy dysponują wieloma dokumentami, m.in. reklamującymi firmę jako działającą w Ropieńce. Wprawdzie firma została znacjonalizowana w 1947 r., ale nacjonalizacja objęła jej majątek, a nie samą spółkę.
W 2010 r. spadkobiercy wystąpili z wnioskiem o reaktywację spółki na podstawie art. 7 ustawy – Przepisy wprowadzające ustawę o Krajowym Rejestrze Sądowym. Wręcz obliguje on spółki zarejestrowane na podstawie poprzednich przepisów do wpisania się do KRS.