Zasada jednego okienka miała być rozwiązaniem problemu biegania od urzędu do urzędu przy zakładaniu firm. Chodziło o to, by sąd rejestrowy sam wysyłał dane o przedsiębiorcy do odpowiednich urzędów: statystycznego i skarbowego.
O ile jednak podczas zakładania firmy od zera ten model już działa (choć nie idealnie), o tyle przedsiębiorcy nie zawsze są z niego zadowoleni w razie przekształcania firmy z indywidualnej działalności w jednoosobową spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością.
Trzy dni jak dwa tygodnie
Przekształcający się z różnych powodów przedsiębiorca na ogół nie chce zatrzymywać wszystkich swoich działań na czas przekształcenia. A może ono trwać nawet do dwóch tygodni.
Wprawdzie sąd rejestrowy przesyła dokumenty do urzędu skarbowego, urzędu statystycznego oraz ZUS niezwłocznie, tj. nie później niż w terminie trzech dni roboczych, ale trzeba do tego doliczyć czas na dostarczenie przez pocztę (nawet cztery dni).
W rezultacie urzędy otrzymują wnioski z tygodniowym opóźnieniem. Zakładając więc, że rozpatrują sprawy zgodnie z kolejnością wpływu, okres czekania na nadanie numeru NIP i REGON wydłuża się do dwóch tygodni. Trudno zatem o dokładne wyznaczenie dnia rozpoczęcia działalności nowej spółki. To bywa bardzo istotne ze względu na fakturowanie i rozliczanie VAT. Krytyczne bywają sytuacje, gdy np. spółka sprowadza towar spoza UE, a jego odprawa celna dokonuje się w dniach przekształcenia. Gdy to właśnie nowa spółka ma być importerem, a proces jej rejestracji się przeciąga, przedsiębiorca jest zmuszony do ponoszenia kosztów tzw. osiowego za postój ciężarówki oczekującej załatwienia formalności celnych.