Zwłaszcza nieuzupełnienie na czas dokumentacji nie oznacza od razu utraty wadium. To sedno piątkowego wyroku Sądu Najwyższego (sygnatura akt: I CSK 422/12), istotnego dla zamówień publicznych, bo kształtuje wykładnię przepisu łagodniejszą dla wykonawców.
Chodzi o art. 46 ust. 4a prawa zamówień publicznych. Stanowi, że zamawiający zatrzymuje wadium z odsetkami, jeżeli wykonawca po wezwaniu nie złożył dokumentów lub oświadczeń wymaganych w procedurze przetargowej. Ten rygor służy eliminacji zmów z przetargów, by nie brały w nich udziału firmy dla pozoru.
Na tej podstawie miasto st. Warszawa zatrzymało 130 tys. zł wadium, jakie w przetargu na budowę miejskiej przychodni lekarskiej we Włochach wpłaciła spółka budowlana z Chyliczek. Nie przedłożyła na wezwanie gminy m.in. zaświadczenia, że wybudowała co najmniej jeden obiekt służby zdrowia o kubaturze ponad 5000 m sześc., co było jednym z warunków udziału w przetargu. Wezwanie dostała trzy dni przed terminem związania ofertą. Gmina zaproponowała też przedłużenie okresu związania o dwa miesiące. Spółka nie była zainteresowana uczestnictwem w wydłużonej procedurze przetargowej.
– Nie było więc sensu odpowiadać i dostarczać dodatkowej dokumentacji, ale to nie powód, by tracić wadium – argumentował przed SN pełnomocnik spółki adwokat Michał Bednarkiewicz. – Niezależnie od brzmienia art. 46 należy dokonywać jego funkcjonalnej wykładni.
Sądy niższych instancji oddaliły bowiem pozew spółki o zwrot wadium jako bezpodstawnego wzbogacenia (art. 405 kodeksu cywilnego). Pełnomocnik miasta mec. Marcin Kuczyński uważał, że po pierwszym odstępstwie od rygoru zatrzymania wadium pojawią się kolejne. SN uznał inaczej.