Z dobrodziejstwa tego nie skorzystają długi sporne, kwestionowane. Wynika tak z najnowszego wyroku Sądu Najwyższego (sygnatura akt: I CSK 399/12).
Dlaczego mówi się tutaj o dobrodziejstwie? Bo gdy bankrutuje spółka, syndyk spłaca tyle długów, na ile wystarcza pieniędzy (nieraz kilka procent) i to w zasadzie koniec zmartwienia wspólników. Inaczej jest, gdy przedsiębiorcą jest osoba fizyczna. Wtedy niespłacone w trakcie upadłości długi nadal na nim ciążą. Dlatego prawo upadłościowe przewiduje szczególną procedurę dla przedsiębiorców-osób fizycznych: umorzenie długów upadłego, a więc ich zlikwidowanie (jakby darowanie).
Umorzenie staje się możliwe, gdy niewypłacalność była następstwem niezależnych od upadłego okoliczności, nie ma podstaw do pozbawienia go prawa prowadzenia działalności gospodarczej, rzetelnie wykonywał on obowiązki w postępowaniu upadłościowym. Przy orzekaniu o umorzeniu sąd bierze pod uwagę możliwości zarobkowe upadłego, wysokość niespłaconych długów i i realność ich spłaty w przyszłości. Może długi umorzyć w całości lub części. Z umorzenia nie może jednak skorzystać przedsiębiorca, który już upadł w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Nie podlegają też tej procedurze długi alimentacyjne, renty, wierzytelności pracownicze oraz składki na ubezpieczenia społeczne.
Czy wszystkie inne długi mają szanse na umorzenie?
Bankrut skorzysta z umorzenia długów, ale tylko takich, których nikt nie kwestionuje