Sądy mogą badać, czy wypowiedzenie umowy o pracę na czas określony nie narusza zasad współżycia społecznego lub społeczno-gospodarczego przeznaczenia prawa (art. 8 k.p.). Na tym nie koniec. Odnosząc tę regułę do pracownic zwalnianych bezpośrednio po powrocie z urlopu macierzyńskiego, Sąd Najwyższy stworzył domniemanie dyskryminacji z widmem przywrócenia do pracy.
Choć nie ma obowiązku wskazania przyczyny wypowiedzenia angażu terminowego, to nie może być ona dowolna. Motywy rozstania muszą być zgodne z prawem i moralnością. W wyroku z 22 maja 2012 r. (II PK 245/11) Sąd Najwyższy poszedł dalej. W ślad za ustawodawstwem i orzecznictwem unijnym uznał za bezprawne wypowiedzenie angażu na czas określony, wręczone tuż po zakończeniu macierzyńskiego, wskutek decyzji podjętej jeszcze w okresie ochronnym. Wszystko dlatego, że szef nie był w stanie udowodnić braku związku między rozwiązaniem angażu a korzystaniem przez podwładną z uprawnień rodzicielskich.
Angaże okresowe zawarte na ponad sześć miesięcy łatwo rozwiązać przed terminem. Wystarczy, że strony zastrzegą prawo dwutygodniowego wypowiedzenia. Jednocześnie nie trzeba wskazywać powodów rozstania. Z przegraniem sporu sądowego musi jednak liczyć się szef, który pożegnał podwładnego z uwagi na jego płeć, wiek, wyznanie, czy inne zakazane kryterium różnicowania.
Przykład
Producent oprogramowania zatrudnia pięciu programistów. Wszyscy pracują przy dwuletnim projekcie na podstawie umów na czas określony. Aby ciąć koszty, pracodawca rozstał się z dwojgiem z nich. Dziwnym zbiegiem okoliczności są to jedyne kobiety w zespole.