Niedopuszczalne jest różnicowanie np. ze względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy.
Równe traktowanie w zatrudnieniu oznacza zakaz dyskryminowania w jakikolwiek sposób, bezpośrednio lub pośrednio z tych przyczyn. Nie ulega wątpliwości, że uzależnianie zaangażowania na etat od tego, czy kobieta jest już w ciąży, czy dopiero planuje zostać matką, stanowi jaskrawy przykład nietolerancji.
Do naruszenia zasady równego traktowania pracowników (art. 112 k.p.) i niedyskryminacji w zatrudnieniu (art. 113 k.p.) może dojść wtedy, gdy różnicowanie ich sytuacji wynika z zastosowania przez pracodawcę niedozwolonego kryterium, a więc w szczególności, gdy dyferencjacja praw pracowniczych nie ma oparcia w odrębnościach związanych z ciążącymi obowiązkami, sposobem ich wypełnienia czy też kwalifikacjami.
Tak uznał Sąd Najwyższy w wyroku z 5 października 2007 r. (I PK 14/07). Należy podkreślić, że osoba, wobec której szef naruszył zasadę równego traktowania w zatrudnieniu, ma prawo do odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę.
Mój brzuch, moja tajemnica
Szef, który przyjął do pracy kobietę w ciąży, w pewnym sensie może czuć się oszukany. Jeśli tak jest, oznacza to, że w takim wypadku z pewnością doszłoby do dyskryminacji, gdyż otrzymując informację, że kandydatka jest w ciąży, pracodawca po prostu by jej nie zatrudnił. Zazwyczaj taka sytuacja będzie wiązała się z długotrwałą, choć uzasadnioną nieobecnością. W konsekwencji firma będzie musiała znaleźć kolejną osobę na zastępstwo.