Może to zrobić tylko syndyk. Tym bardziej nie mogą występować z takim żądaniem po wykreśleniu spółki z Krajowego Rejestru Sądowego. To sedno środowej uchwały Sądu Najwyższego (sygnatura akt: III CZP 83/12).
Katarzyna K., wspólniczka (ok. 1/3 udziałów) spółki z branży budowlanej, pozwała trzech członków zarządu i domagała się zasądzenia 16 mln zł odszkodowania. Podstawą takiego żądania był art. 294–295 kodeksu spółek handlowych, które stanowią, że członkowie zarządu (ale też rady nadzorczej) odpowiadają wobec spółki za szkodę wyrządzoną działaniem sprzecznym z prawem lub postanowieniami umowy spółki, chyba że nie można im przypisać winy. Jeśli spółka nie wytoczy takiej sprawy w ciągu roku od jej ujawnienia, każdy wspólnik może wnieść pozew o naprawienie szkody spółce. W tej sprawie chodziło o wyzbycie się ogromnej partii kruszywa.
Katarzyna K. wytoczyła jednak sprawę już po ogłoszeniu upadłości spółki. W trakcie postępowania w I instancji przed sądem okręgowym zakończono upadłość i wykreślono spółkę z KRS. W tej sytuacji SO umorzył postępowanie w sprawie o odszkodowanie, wskazując, że wydanie wyroku nie jest potrzebne, wręcz niedopuszczalne. Sąd apelacyjny zwrócił się do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie tej kwestii.
– Gdyby wykreślenie spółki miało pozbawiać wspólników prawa dochodzenia roszczenia należnego spółce, to niektóre długi (tutaj: za domniemane nadużycia menedżerów spółki) byłyby bezkarne – mówił przed SN adwokat Marcin Kłoda, pełnomocnik powódki. – Byłby to wręcz instruktaż, jak uniknąć odpowiedzialności: doprowadzić do wykreślenia spółki.
W jego ocenie wykreślenie (brak) spółki można procesowo przezwyciężyć, zasądzając odszkodowanie wspólnikom odpowiednio do ich udziałów. To byłoby wręcz korzystne także dla wierzycieli upadłej spółki, gdyż mogliby żądać swoich należności od wspólników, np. na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu ich kosztem.