- fakt, że drzewo obumarło lub nie rokuje szansy na przeżycie, z przyczyn niezależnych od posiadacza nieruchomości.
Z wokandy
Na tle przywołanych powyżej regulacji zapadł 19 lipca 2012 r. kontrowersyjny wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego (II OSK 810/11), w którym stwierdzono, że nawet w przypadku usunięcia drzew, które obumarły lub nie rokują szansy na przeżycie z przyczyn niezależnych od posiadacza nieruchomości, ustawa wymaga wydania zezwolenia; taka sytuacja ma miejsce m.in. wówczas, gdy w wyniku wichury drzewo zostanie złamane bądź uszkodzone.
W osądzonej sprawie stan faktyczny kształtował się następująco. Podczas wichury od drzewa odłamał się i przewrócił na ogrodzenie jeden pień, wskutek czego płot uległ zniszczeniu. Odłamany pień zwieszał się w stronę środka posesji w sposób stwarzający zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców. Współwłaścicielka nieruchomości po porozumieniu z mieszkańcami zdecydowała się usunąć zagrażające drzewo, w wyniku czego została obciążona karą pieniężną 25 392,36 zł, jako że nie miała zezwolenia na jego usunięcie.
W toku postępowania współwłaścicielka utrzymywała, że nie dokonała usunięcia drzewa, gdyż to zostało zniszczone w wyniku wichury, ona zaś usunęła jego fragmenty: „odłamał się pień przy rozwidleniu, a drugi złamał się na wysokości ok. 1,5 m od ziemi i ok. 2 m poniżej pierwszych konarów i gałęzi tworzących koronę. Odłamanie pnia oznaczało jego rozłupanie, z jednoczesnym oderwaniem (...). Korona złamanego pnia obalona została w kierunku środka podwórka, była podparta pojedynczymi konarami i gałęziami o ziemię, wisząc na fragmentach kory, łyka i spróchniałego drewna".
Sąd I instancji nie podzielił stanowiska skarżącej. Co prawda zgodził się z nią, że drzewo w wyniku wichury doznało poważnego uszkodzenia, podkreślił jednak, że kluczowym zagadnieniem w postępowaniu jest kwalifikacja czynności skarżącej, poprzez odwołanie się do pojęcia „drzewa". Ustawa o ochronie przyrody nie ma legalnej definicji pojęcia „drzewo".
Sąd posłużył się Uniwersalnym Słownikiem Języka Polskiego i ustalił, że drzewo to roślina wieloletnia o wyraźnie wykształconym pniu, który w pewnej wysokości nad ziemią rozgałęzia się w koronę.
Zatem czynności skarżącej dotyczyły drzewa. Sąd stwierdził, że skarżąca była uprawniona do doraźnego zabezpieczenia drzewa, nie zaś do trwałej wycinki: „Ustawa o ochronie przyrody nie zawiera przepisów o stanie wyższej konieczności wyłączającym bezprawność deliktu administracyjnego polegającego na usunięciu drzewa lub krzewu bez wymaganego zezwolenia. Nie można więc usprawiedliwiać takiego bezprawnego działania stanem wyższej konieczności, zagrożeniem życia bądź zdrowia czy interwencjami mieszkańców posesji". Sąd I instancji karę utrzymał. NSA utrzymał wyrok sądu I instancji.
Stwierdził, że przypadki, w których nie jest konieczne wydanie zezwolenia na usunięcie drzew lub krzewów, ostały enumeratywnie określone w art. 83 ust. 6 ustawy, a sąd zgodnie z zasadą exceptiones non sunt extendae nie może wyjątków interpretować rozszerzająco. W katalogu wyjątków brak kategorii „drzewa obumarłe", czy „drzewa zagrażające bezpieczeństwu ludzi lub mienia", zatem na ich usunięcie należy uzyskać zezwolenie. „Jeżeli drzewo stwarza zagrożenie, stanowi to uzasadnienie wniosku o wydanie zezwolenia na usunięcie takiego drzewa, lecz nie może usprawiedliwiać samowolnego działania osoby dokonującej wycięcia drzewa". NSA podkreślił różnicę między opłatą za zezwolenie a karą pieniężną.
W odniesieniu do opłaty za zezwolenie organ administracji może zwolnić posiadacza nieruchomości z jej zapłaty m.in. w przypadku, gdy drzewa lub krzewy zagrażają bezpieczeństwu ludzi lub mienia (art. 86 ust. 1 pkt 4 ustawy) lub gdy obumarły i nie rokują szansy na przeżycie, z przyczyn niezależnych od posiadacza (art. 86 ust. 1 pkt 9 ustawy). Jeżeli zaś chodzi o karę pieniężną, to organ ma obowiązek ją nałożyć na posiadacza w każdym przypadku samowolnego usunięcia drzewa lub krzewu, nie istnieją żadne przesłanki umożliwiające zwolnienie takiej osoby z kary.