Kilka dni temu dotkliwie przekonał się o tym sierżant policji w Arizonie. Został zdegradowany i zawieszony na dwa tygodnie bez wynagrodzenia za umieszczenie na Facebooku fotografii z podziurawionym kulami wizerunkiem Baracka Obamy. Na zdjęciu, które stróż prawa zamieścił na swoim profilu, widać siedmiu nastolatków.
Kilku z nich trzymało w rękach broń, a jeden pozował z podziurawionym pociskami T-shirtem ze zdjęciem prezydenta USA. Choć fotografię szybko usunięto z portalu, to policjant na czas dochodzenia musi zmienić dotychczasowe obowiązki, co oznacza zmniejszenie jego pensji.
Dobrze, jeśli publikacja tego zdjęcia pozbawi go jedynie części wynagrodzenia, gorzej, gdy wiązać się będzie z utratą etatu. A takie przypadki znamy nawet z Polski, także z udziałem funkcjonariuszy.
Polskie przypadki
Niedawno prowadzone było postępowanie dyscyplinarne przeciwko takim, którzy sfotografowali się w pełnym uzbrojeniu, choć charakter służby zobowiązywał ich do ukrycia twarzy. Podobne reperkusje nie omijają pracowników cywilnych. Z posadą w banku pożegnał się taki, który zdjęcie z miejsca pracy umieścił na Naszej-Klasie razem z innymi fotkami zrobionymi podczas suto zakrapianych alkoholem spotkań prywatnych.
Specjaliści tłumaczą, podobnie jak w przypadku feralnego amerykańskiego policjanta czy pracownika banku, że nawet po godzinach pracy podwładny ma unikać zachowań, które kompromitują instytucję czy formację, w której jest zatrudniony. Jest to istotne zwłaszcza dla banków, towarzystw ubezpieczeniowych, funduszy inwestycyjnych czy sądów.