Uproszczenie do minimum od 31 marca br. formalności związanych z zakładaniem firm pozwala na ekspresowy start tylko tym, którzy wynajmą lokal w biurowcu, oraz przedsiębiorcom, którzy będą w wynajętym lokum robić to samo, co wykonywano w nim wcześniej.
[srodtytul]Za biedni na wynajem[/srodtytul]
Na to jednak wiele osób, które postanowiły przetrwać kryzys na swoim, po prostu nie ma pieniędzy. Wyjściem dla nich jest start we własnym domu.
– Co z tego, że oszczędzę czas na załatwianiu formalności związanych z zakładaniem firmy, skoro i tak nie będę mógł podjąć działalności? – irytuje się nasz czytelnik z Krakowa. – Nie będę miał jej gdzie otworzyć. Nawet jeśli zmiana w moim mieszkaniu związana z podjęciem pracy na własny rachunek ma polegać na wstawieniu komputera i szafki na dokumenty. Urzędnik, z którym rozmawiałem, uważa, że i w takiej sytuacji powinienem wystąpić o zmianę przeznaczenia, bo każdy przypadek wymaga indywidualnej oceny. A to w najlepszym razie miesiąc zwłoki.
Uciążliwe procedury zniechęcają również innych. Tylko w ostatnich dniach sygnały o niemożności przebrnięcia przez budowlaną biurokrację dostaliśmy od zwolnionego z pracy robotnika, który w przydomowym garażu chce prowadzić niewielki warsztat rzemieślniczy, i od osoby, która zamierzała założyć pole biwakowe nad jeziorem.