Reklama

Fiskus sprawdzi kupujących używane auta

Urzędy skarbowe chcą wiedzieć, kto i za ile kupił samochód, by ustalić, czy zapłacił daninę i czy celowo nie zaniżył wartości pojazdu
Autokomis w Warszawie

Autokomis w Warszawie

Foto: Fotorzepa, Raf Rafał Guz

Takie są najnowsze pomysły Ministerstwa Finansów, które do uzgodnień międzyresortowych przekazało projekt rozporządzenia zmieniającego dotychczasowe przepisy dotyczące informacji podatkowych. Chodzi o zakres danych, jakie mają do organów podatkowych przekazywać starostwa, do których zgłasza się umowy kupna sprzedaży samochodów osobowych. Ministerstwo nie kryje, że za nowymi rozwiązaniami stoi potrzeba weryfikacji prawidłowości rozliczeń podatku od środków transportowych – w wypadku samochodów ciężarowych oraz podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) – gdy w grę wchodzi używane auto osobowe.

[srodtytul]PESEL i REGON[/srodtytul]

Po wejściu w życie przepisów przekazywane przez starostwa do urzędów skarbowych informacje o stronach transakcji mają być znacznie szersze. Oprócz imienia i nazwiska, ewentualnie nazwy firmy, adresu, daty nabycia, zarejestrowania lub wyrejestrowania pojazdu oraz danych o samochodzie, będą podawane także numery ewidencyjne PESEL sprzedającego i kupującego pojazd lub numery identyfikacyjne REGON, gdy stroną jest przedsiębiorca. Ponadto fiskus dostanie numer identyfikacyjny pojazdu (VIN) lub numer nadwozia (podwozia).

Według ministerstwa przekazanie tych danych nie będzie żadnym dodatkowym obciążeniem dla organów rejestrujących pojazdy, bo i tak – zgodnie z prawem o ruchu drogowym – takie informacje trafiają do centralnej ewidencji pojazdów. [b]Tymczasem ich pozyskanie przez fiskusa ma nie tylko ułatwić sprawdzanie, czy podatnicy od każdej transakcji kupna sprzedaży płacą dwuprocentowy podatek od czynności cywilnoprawnych, ale i ściganie tych, którzy tego nie robią. [/b]

– Nie wiedzieć czemu fiskus nie chce skorzystać z rozwiązania, które funkcjonuje dziś podczas rejestracji aut z zagranicy, polegającego na tym, że podatnik musi przedstawić w starostwie zaświadczenie o zapłaceniu VAT lub o zwolnieniu z niego. Tu chce karać podatników po fakcie – podkreśla Michał Grzywacz, radca prawny z firmy Krawczyk i Wspólnicy.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Druga strona medalu[/srodtytul]

Ta z pozoru drobna zmiana może mieć kolosalne znaczenie dla osób kupujących używane auta, o czym MF nie wspomina ani słowem nawet w uzasadnieniu do projektu. Mając bowiem wiedzę o każdej transakcji, fiskus będzie mógł sprawdzić każdą umowę, by ustalić, czy nie doszło do zaniżenia ceny, a w konsekwencji także podatku, który płaci się od wartości deklarowanej przez strony. Jeśli urząd skarbowy uzna, że odbiega ona od wartości rynkowej, to będzie mógł określić ją na nowo po zasięgnięciu opinii biegłego, za którą nabywca auta będzie musiał zapłacić, gdy różnica przekroczy 33 proc. wartości przez niego podanej.

Niestety, to może być tylko połowa kłopotów, jakie spadną na nabywców aut. Od weryfikacji wartości kupionego samochodu jest bowiem tylko krok do sprawdzania, skąd wzięli pieniądze na jego nabycie. Mając bowiem dostęp do składanych przez nich co roku zeznań PIT oraz wiedząc, że taka osoba nie dostała ani pożyczki od rodziny, ani spadku czy darowizny, która zapewniłaby jej dopływ świeżej gotówki (bo nie złożyła w urzędzie skarbowym stosownych deklaracji podatkowych), fiskus będzie mógł wszczynać kontrole z tytułu nieujawnionych źródeł przychodów. A udowodnienie winy w tym wypadku jest szczególnie bolesne dla zainteresowanego, bo wiąże się z koniecznością zapłaty podatku w wysokości 75 proc. ujawnionego przez fiskusa dochodu.

[ramka][b]Komentarz Marek Kolibski, doradca podatkowy w kancelarii Ożóg i Wspólnicy[/b]

Każda informacja, która spływa do urzędu skarbowego, np. od notariuszy o nabytych nieruchomościach, jest kontrolowana pod kątem składanych rozliczeń podatkowych. Nic więc dziwnego, że urząd skarbowy też chce uzyskiwać dane o kupowanych na rynku wtórnym samochodach, bo to jest przecież dodatkowa informacjach o naszych wydatkach. Nie ulega wątpliwości, że proponowana zmiana przepisów zwiększa kontrolę organów nad majątkiem podatników, bo zyskują one więcej informacji. Powstaje więc kolejna kwestia: co zrobią z uzyskaną w ten sposób wiedzą?[/ramka]

[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

Reklama
Reklama

[link=mailto:g.lesniak@rp.pl]g.lesniak@rp.pl[/link][/i]

Prawo w firmie
Zmiana prawa: spory budowlane z obowiązkową mediacją
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Prawo w firmie
Przepisami w małe apteki? Eksperci: rynek apteczny i tak miałby swoje problemy
Prawo w firmie
Zakaz reklamy aptek wciąż obowiązuje. Komisja Europejska zdyscyplinuje Polskę?
Prawo w firmie
Prawo, a nie zarząd zdecyduje, kto jest w grupie spółek
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama