Dotyczy to np. firm ubezpieczeniowych, banków czy kancelarii prawnych.
W ubiegłym tygodniu media podały, że Bank Spółdzielczy w Suszu zwolnił podwładnego za to, że umieścił w portalu Nasza-Klasa zdjęcie zrobione podczas pracy. O całej sprawie poinformował pracodawcę życzliwy użytkownik serwisu. Jego zdaniem fotografia pracownika zrobiona w banku i umieszczone między innymi zdjęciami z imprez, na których ten sam młodzieniec pił piwo, skutkuje tym, że klienci banku tracą zaufanie do tej instytucji. Pracodawca tak przejął się opinią klienta, że wręczył zatrudnionemu wypowiedzenie. Na spornej fotografii nie widniało ani logo banku, ani inny charakterystyczny dla niego element. Mimo to szef był nieugięty. Wskazując inne zdjęcie z Naszej-Klasy, na którym zatrudniony w wolnym czasie pije alkohol, uznał, że takie zachowanie nie przystoi pracownikowi banku.
[srodtytul]Lojalność pod nadzorem[/srodtytul]
Zastępca prezesa Banku Spółdzielczego w Suszu nie chciał rozmawiać z DOBRĄ FIRMĄ na ten temat, nie mamy więc pewności, czy podane w mediach fakty są w pełni wiarygodne. Zastanówmy się jednak, jak daleko zakład pracy może ingerować w życie prywatne podwładnych i czy sposób, w jaki spędzają czas wolny, może być przyczyną rozstania z firmą. Czy brak zaufania do pracownika to wystarczający powód decyzji przełożonych o zwolnieniu?
Eksperci nie mają wątpliwości: pracodawca może żądać lojalności od pracownika, zwłaszcza gdy powierza mu tajemnice firmy i godzi się na to, aby zatrudniony swoją osobą reprezentował wizerunek zakładu. Zatrudniony nie może zatem swoim zachowaniem podważać autorytetu instytucji, w której pracuje, szczególnie wobec klientów firmy czy osób z nią współpracujących. Te zasady nie powinny jednak obowiązywać poza godzinami pracy, bo sfera prywatności pracownika pozostaje poza ingerencją pracodawcy. Takie prawo gwarantuje Konstytucja RP. Prawnicy dopuszczają jednak odstępstwa.