Dotarliśmy do wytycznych głównego inspektora transportu drogowego (GITD) dotyczących kontroli i nakładania kar wynikających z przepisów o transporcie drogowym. To ta ustawa określa zasady nakładania kar i ich wysokość. Jednak inspektorzy z różnych rejonów kraju różnie interpretują przepisy, co irytuje zarówno kierowców, jak i przewoźników. Teraz zasady karania będą jednolite, choć do wytycznych mają się stosować tylko inspektorzy transportu drogowego. Inne służby (np. celnicy, policja), które też mogą nakładać takie kary, nie muszą tego robić.
Na ukaranie kierowcy przepisy pozwalają dopiero od 2005 r. Wcześniej można było karać tylko przewoźnika. Do dziś jednak budzą one wątpliwości. Dlatego wytyczne GITD ustalają, że podczas karania kierowców za naruszenia przepisów inspektorzy stosują kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia. Jest to ważne zwłaszcza w wypadku poważniejszych wykroczeń, zagrożonych wyższą karą.
Jeżeli kierowca popełni mniejsze wykroczenie na szosie, to najczęściej zostanie ukarany mandatem do 500 zł (lub do 1000 zł w razie zbiegu naruszeń). Przed nałożeniem mandatu inspektor ma wskazać kierowcy błędy, za które zamierza go ukarać, musi określić wysokość kary, jaką chce nałożyć, oraz pouczyć sprawcę o możliwości odmowy przyjęcia mandatu i o konsekwencjach tej odmowy. Jeżeli kierowca nie zgodzi się na mandat, sprawa zostanie skierowana do sądu grodzkiego.
– Gdy wykroczenie zagrożone jest karą powyżej 500 zł (lub powyżej 1000 zł), inspektor skieruje sprawę do sądu – mówi Renata Strachowska, dyrektor Departamentu Prawnego i Orzecznictwa w Głównej Inspekcji Transportu Drogowego. – Jeżeli sprawa nie wymaga przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego, a obwiniony przyznaje się do zarzucanego mu czynu, to sąd może orzec karę bez przeprowadzania rozprawy. Wysokość zasądzonej grzywny może być znacznie wyższa (do 5000 zł).
Nie znaczy to jednak, że kierowca zapłaci tyle, ile musiałby zapłacić ukarany przewoźnik. Sądy, wymierzając karę, biorą pod uwagę m.in. możliwości płatnicze obwinionego.