Nie przeszkadza temu fakt, że ma on wyciąg z listy wierzytelności niezaspokojonych w postępowaniu upadłościowym, na postawie którego też może prowadzić egzekucję. Krótko mówiąc, może korzystać z jednego i drugiego narzędzia. To wniosek z wyroku warszawskiego Sądu Apelacyjnego wydanego 21 listopada (sygn. I ACa 1152/07).
Kwestia ta wynikła w sprawie, jaką jeden z banków wytoczył Januszowi S., prezesowi spółki z o.o. Bank żądał spłaty 100 tys. zł kredytu, wcześniej bowiem poręczył za weksel wystawiony przez spółkę. Innym poręczeniem była hipoteka na nieruchomości firmy, ale ani postępowanie upadłościowe, ani prowadzona później egzekucja z nieruchomości (na podstawie bankowego tytułu wykonawczego) nie uregulowały długu. Z postępowania upadłościowego pozostały grosze, a nieruchomość (kupił ją zresztą Janusz S.) wystarczyła tylko na komornika.
Bank pozwał więc prezesa – jako poręczyciela. Sąd okręgowy zasądził żądaną kwotę. Nie uwzględnił zarzutu pozwanego, że roszczenie się przedawniło.
Bieg trzyletniego przedawnienia został bowiem przerwany dwa razy, w tym przez wszczęcie egzekucji na podstawie bankowego tytułu wykonawczego.
Jednak pełnomocnik prezesa mec. Jacek Marcoń przekonywał Sąd Apelacyjny, że do przerwania przedawnienia nie doszło, gdyż bank nie mógł sięgać po bankowy nakaz, mając podstawę do egzekucji z postępowania upadłościowego. Z art. 264