Wtedy w tym wynagrodzeniu nie uwzględnia się zmiennych składników, takich jak premia. Takie stanowisko zajął Sąd Najwyższy w wyroku z 22 stycznia 2015 r. (III PK 59/14).
Stan faktyczny
Pracownica była zatrudniona na stanowisku dyrektora biura regionalnego. Pracodawca wypowiedział jej angaż z powodu niezadowalających wyników pracy. W okresie wypowiedzenia przedłożyła zaświadczenie o stanie ciąży, dlatego pracodawca cofnął oświadczenie o wymówieniu. Po wykorzystaniu urlopu wychowawczego zgłosiła gotowość do świadczenia pracy, a pracodawca wypowiedział jej ponownie umowę o pracę z powodu przyczyn zaistniałych przed ciążą oraz zwolnił ją ze świadczenia pracy do końca okresu wypowiedzenia.
W czasie tego zwolnienia zatrudniona otrzymywała wynagrodzenie zasadnicze. Pozwała pracodawcę m.in. o wyrównanie wynagrodzenia za czas nieświadczenia pracy o kwoty premii regulaminowej, którą mogłaby wypracować, gdyby w czasie wymówienia wykonywała obowiązki służbowe.
Co orzekły sądy
Sądy I i II instancji oddaliły powództwo w części dotyczącej wyrównania wynagrodzenia za czas zwolnienia z obowiązku świadczenia pracy. Stwierdziły, że zwolniona z tego wymogu doznaje przeszkód w świadczeniu prac z przyczyn leżących po stronie pracodawcy. Zatem należy się jej wynagrodzenie za czas przestoju w wysokości wynagrodzenia zasadniczego.
Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną pracownicy w tym zakresie. Przyjął, że doszło do zawarcia skutecznego porozumienia co do zwolnienia pracownicy z wymogu świadczenia pracy w okresie wymówienia. Uznał, że z reguły ekwiwalentnego wynagradzania pracownika za świadczoną pracę nie wynika podstawa prawna do żądania wynagrodzenia „w pełnej" wysokości za czas, kiedy nie świadczy się pracy.