To sedno środowego wyroku Sądu Najwyższego (sygnatura akt: II CSK 389/14), dotyczącego bardzo praktycznej kwestii: rozliczania prac budowlanych, umowy o dzieło, w razie niepełnego wykonania prac.
Zgodnie z art. 632 kodeksu cywilnego, jeżeli kontrahenci umówili się na wynagrodzenie ryczałtowe, to wykonawca (przyjmujący zamówienie) nie może żądać podwyższenia wynagrodzenia, chociażby w czasie zawarcia umowy nie można było przewidzieć rozmiaru lub kosztów prac. Ale czy to oznacza, że niezależnie od zakresu i jakości prac, w szczególności niewykonania ich w pełni, ryczałt jest niepodważalny i należy się wykonawcy w całości?
Kwestia ta wynikła w sprawie między dwoma przedsiębiorcami z Lubuskiego, którzy wykonywali remont, w tym nowy dach w pałacu w Drwalewicach, za cenę ryczałtową nieco ponad 400 tys. zł. Spór był między generalnym wykonawcą a podwykonawcą, którego zaangażował do remontu. Umówili się, że otrzyma połowę wynagrodzenia z całego kontraktu. W trakcie prac okazało się, że do niektórych robót podwykonawca nie miał specjalistów, w efekcie części nie wykonał. Dlatego generalny wykonawca wypłacił większość ustalonego wynagrodzenia, ale bez 63 tys. zł. I o te pieniądze podwykonawca go pozwał.
Sąd Rejonowy w Zielonej Górze oddalił powództwo, wskazując, że podwykonawca nie wykazał, iż swoje prace wykonał w całości. Sąd Okręgowy w Poznaniu zmienił wyrok i żądaną kwotę zasądził w całości, wskazując, że ryczałt to ryczałt, nie można zmieniać takiego wynagrodzenia.
Tak sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, przed którym pełnomocnik generalnego wykonawcy mec. Konrad Wasilewski argumentował, że sąd nie może podwyższać ryczałtu, ale może odmówić zapłaty za niewykonane prace.