Wspólnicy zawiadomili polską prokuraturę, a w USA złożyli pozew o odszkodowanie. Było to możliwe, bo Adam Ś. (nie ma obywatelstwa USA) transferował pieniądze poza granice Polski, także do USA i spółek tam zarejestrowanych. W maju 2013 r. amerykański sąd uznał roszczenia, stwierdzając, że bracia Ś. i Derek L. działali na szkodę spółki i mniejszościowych udziałowców, wyprowadzając pieniądze.
Dlaczego suma zasądzonego odszkodowania w USA była zdecydowanie większa niż faktyczna szkoda wynosząca 92 mln dolarów? Po pierwsze, szkodę wyliczoną przez mniejszościowych udziałowców pomnożono przez trzy. Taką możliwość daje art. 18 § 2964(c) Kodeksu Stanów Zjednoczonych, stosowany wobec organizacji skorumpowanych lub pozostających pod nieuczciwym wpływem, a za takie tamtejszy wymiar sprawiedliwości uznał działania braci Ś. w KBP. Po drugie, to efekt zachowania pozwanych, którzy utrudniali postępowanie przed amerykańskim sądem. „Wątpliwości należy rozstrzygać na niekorzyść winowajcy" – uzasadniał sąd.
Kiedy amerykański wyrok stał się prawomocny, Kozlowski i Domanus złożyli osobne wnioski w polskim sądzie o uznanie jego wykonalności. Może on dotyczyć wyłącznie Adama Ś. – obywatela Polski. Derek L. i Ryszard Ś. w USA złożyli wnioski o upadłość konsumencką – są niewypłacalni.
26 lutego sędzia SO w Krakowie Izabella Dyka, rozpatrując wniosek Kozlowskiego, orzekła, że m.in. Adam Ś. musi zapłacić połowę żądanej sumy. Uzasadniła, że wykonanie orzeczenia w całym zakresie byłoby sprzeczne z porządkiem RP ze względu na wysokość zasądzonej kwoty. Sędzia wskazała, że odszkodowanie ma wyrównać szkodę, a nie karać sprawcę.
W USA sędzia uznał, że wspólnicy przedstawili wiarygodne dowody roszczeń. Polski sąd nie badał ich zasadności, nie ma bowiem takiego prawa.
Sędzia Dyka odrzuciła w całości zarzuty Adama Ś. m.in. o niekonstytucyjności i braku możliwości przedstawienia swych racji przed sądem w USA. Uznała, że wniosek spełnia wszystkie wymogi prawne, jakie stawia kodeks postępowania cywilnego.