Mobbingowe zachowania pracodawców wobec podwładnych przybiera wiele form. Może się to wyrażać ?w ciągłym przerywaniu wypowiedzi, reagowaniu krzykiem, nieustannym krytykowaniu ?i upominaniu. Będą to też działania upokarzające wobec etatowców, stosowanie pogróżek, unikanie rozmów, niedopuszczanie do głosu, ośmieszanie, ograniczenie możliwości wyrażania własnego zdania, nieformalne wprowadzenie zakazu rozmów z nękanym, uniemożliwienie komunikacji z innymi, a także powierzanie prac poniżej kwalifikacji i uwłaczających, odsunięcie od odpowiedzialnych i złożonych zadań, zarzucanie pracą niepowierzanie żadnych zadań lub ich odbieranie itp. Tak uznał Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w wyroku ?z 27 września 2012 r. (III APa 27/12).
To tylko polecenie
W praktyce często to samo zachowanie według pracownika stanowi mobbing, a ocena pracodawcy jest zgoła odmienna.
Przykład
Pan Marek jest pracownikiem spółdzielni mieszkaniowej. ?Do jego obowiązków należy ?m.in. odśnieżanie chodników. Jego przełożony dokładnie kontroluje wykonaną pracę,? raz po raz żądając poprawek. ?Pan Marek uważa, że szef ?stosuje wobec niego mobbing. Nadzorca podkreśla natomiast, ?że dba o interes spółdzielni, ?gdyż w razie upadku ?na śliskim trotuarze poszkodowany ?może wystąpić z roszczeniem odszkodowawczym.
W tej sytuacji nie ma mowy o mobbingu. Egzekwowanie wykonania poleceń wynikających z podległości służbowej stanowi naturę stosunku pracy. Ważne jest jednak, aby polecenia czy zastrzeżenia przełożony wydawał w sposób kulturalny i stonowany. Trzeba przy tym podkreślić, że nawet niesprawiedliwej, ale incydentalnej krytyki pracownika nie można kwalifikować jako mobbingu. Ten musi się charakteryzować systematycznością i długotrwałością.