Rz: Już chyba najwyższy czas, aby firmy pomyślały o świętach Bożego Narodzenia, przygotowaniach do nich, rozłożeniu pracy w tym okresie i ewentualnie o zorganizowaniu okolicznościowego spotkania?
Izabela Kielczyk, psycholog biznesu
: Nie, to stanowczo za późno. Odradzam organizowanie tzw. śledzika na siłę i na szybko, bo to obraca się przeciwko firmom, a pracownikom pozostają niesmak i złe skojarzenia. Takie przygotowania powinny zacząć się przynajmniej kilka tygodni wcześniej, a ideałem byłoby nawet wielomiesięczne wyprzedzenie. Służyć to ma poznaniu potrzeb zatrudnionych co do organizowania takiego spotkania i jego formuły. A po drugie, gdy już się o nich wie, trzeba je właściwie zrealizować. To właśnie zadanie dla pracodawców, służb HR czy osób odpowiedzialnych w firmach za takie działania. Wymagają one sporo pracy i właśnie czasu.
Jak te działy mają poznać potrzeby załogi? Po co to robić, skoro szef od lat organizuje choinkowe przyjęcie?
Przede wszystkim pracodawca zyska wtedy pewność, że jest sens firmowego świętowania, bo załodze może to nie odpowiadać. Tym bardziej w czasach kryzysu kosztowne przyjęcie to zbędny luksus. Niewykluczone też, że jakaś forma celebrowania szczególnie drażni pracowników, np. wspólne śpiewanie kolęd. Jeśli natomiast są oni za choinkowo-świątecznym spotkaniem, to mogą wskazać odpowiadające im sposoby uczczenia tej okazji. W małych firmach wystarczy wcześniej porozmawiać czy na 15 minut zebrać się, żeby poznać opinię podwładnych. W większych zakładach lepiej sprawdzi się ankieta. Nawet jeśli pomysły na czas świąteczny są różne, można wypośrodkować potrzeby załogi.