Jeżeli ciężarówka jest większa lub cięższa niż normy dopuszczone na danej drodze, to należy uzyskać odpowiednie zezwolenie na przejazd trasą pojazdem nienormatywnym. Trzeba za to zapłacić. A im większe lub cięższe auto, tym inna kategoria zezwolenia i wyższe stawki. Podobnie jest z karami. Co do zasady brak zezwolenia wyższej kategorii bardziej uszczupli portfel przedsiębiorcy niż jazda bez zezwolenia niższej kategorii. Jest jednak wyjątek.
Zezwolenie dla najcięższych pojazdów jest tylko 400 zł tańsze niż kara za jego brak
Zgodnie z przepisami ustawy Prawo o ruchu drogowym kary wynoszą 1500 zł za brak zezwolenia kategorii pierwszej i drugiej. Z kolei 5 tys. zł płaci przewoźnik, którego załadowany ponad normy dla dróg pojazd wyruszył w trasę i powinien mieć zezwolenie kategorii od trzeciej do szóstej. Jest jeszcze sankcja za brak zezwolenia kategorii siódmej (dla przewozu największych ładunków). Wynosi ona 500 zł, gdy nacisk jednej osi czy wymiary pojazdu przekraczają dopuszczalne wartości nie więcej niż o 10 proc. Wtedy kara może też wynieść 2 tys. zł, jeżeli np. nacisk jednej osi przekracza dopuszczalne wartości o ponad 10 proc. i nie więcej niż 20 proc. I jak się okazuje, kara może być niższa, gdy okaże się, że pojazd powinien mieć zezwolenie najwyższej kategorii.
Jak wyjaśnia Mariusz Miąsko z Kancelarii Prawnej Viggen, niższa kara grozi, gdy pojazd ciężarowy zostanie tak załadowany, że nacisk pojedynczej osi na jezdnię wyniesie 11,8 tony, niż gdy nacisk ten wynosi 11,5 tony, a norma dla danej drogi wynosi 10 ton. W tym drugim przypadku przewoźnik powinien mieć zezwolenie kategorii szóstej, za którego brak grozi kara 5 tys. zł. W pierwszym zaś pojazd zakwalifikował się na zezwolenie kategorii siódmej. A przepisy prawa o ruchu drogowym określają, że kara za brak tego zezwolenia wynosi 2 tys. zł.
– To paradoks, że zgodnie z obowiązującymi przepisami za pojazd bardziej przeładowany grozi realnie niższa sankcja finansowa. A kwota jest dużo niższa, ponieważ w ten sposób przewoźnik oszczędza 3 tys. zł – mówi Mariusz Miąsko. Jego zdaniem ustawodawca niezbyt racjonalnie ustanowił taryfikator kar, który w niesprawiedliwy sposób traktuje przedsiębiorców. Podkreśla też, że przepisy dotyczące zezwoleń na przejazd pojazdów nienormatywnych miały chronić polskie drogi i ograniczać ruch zbyt ciężkich samochodów, a tu niejako zachęcają przewoźników do większych przeładowań. A oznacza to większe niebezpieczeństwo w ruchu i bardziej szkodzi drogom.