Wojewódzki konserwator zabytków zarzucił spółce, że zniszczyła elewację budynku, obkładając ją styropianem. Ponadto w dachu zamontowała dwie lukarny. Tymczasem budynek znajduje się w strefie układu urbanistycznego założonego przed II wojną światową i wpisanego do rejestru zabytków. Nakazał więc spółce, aby w ciągu 6 miesięcy usunęła styropian i pozbyła się lukarn w dachu. Powołał się przy tym na art. 45 ust. 1 pkt 2 ustawy o ochronie zabytków.
Zgodnie z nim, w przypadku gdy bez wymaganego pozwolenia wojewódzkiego konserwatora zabytków lub w sposób odbiegający od zakresu i warunków określonych w pozwoleniu wykonano przy zabytku wpisanym do rejestru prace konserwatorskie, restauratorskie, roboty budowlane, badania konserwatorskie, architektoniczne lub podjęto inne działania, wojewódzki konserwator zabytków wydaje decyzję zobowiązującą do doprowadzenia zabytku do jak najlepszego stanu w sposób wskazany i w określonym terminie.
Była legalizacja
Spółka odwołała się. Według niej detale architektoniczne budynku, w tym kształty lukarn zostały zalegalizowane decyzją powiatowego inspektora nadzoru budowlanego na podstawie projektu budowlanego. O tych kwestiach konserwator wiedział, ale potraktował je obojętnie.
W ocenie skarżącej spółki dach budynku przy ulicy został wykonany w sposób, który przywrócił historyczny kształt dachu. Dużą niewiadomą dla spółki jest brak konkretyzacji, do której lukarny od strony podwórza miałby się skarżący dostosować.W budynku przy ulicy są bowiem dwie, które różnią się wielkością i kształtem okien.
Zdaniem spółki decyzja konserwatora zabytków tego zagadnienia nie reguluje. Dostosowywanie się do kształtu samowolnie przebudowanego dachu i lukarn przez współwłaściciela budynku przy ulicy nie może być uznane za zgodne z prawem.