- Przedsiębiorcy skarżą się na długotrwałe procedury budowlane. Według raportu Banku Światowego na załatwienie formalności związanych z uzyskaniem pozwolenia na budowę muszą czekać przeciętnie prawie 300 dni. Gdzie tkwi problem? Czy to wina złych przepisów, urzędników, a może jest jeszcze jakiś inny powód?
Robert Dziwiński: Od 1 stycznia tego roku wdrożyliśmy elektroniczny system rejestracji wniosków o pozwolenie na budowę, który funkcjonuje w całym kraju od szczebla starostwa. Na bieżąco możemy sprawdzić, kiedy wniosek wpłynął, jak długo trwa wydanie decyzji. Wprawdzie pierwszy kwartał nie jest dobrym okresem do wyciągania ostatecznych wniosków w sprawach związanych z budownictwem, ale z zebranych danych wynika, że czas oczekiwania na decyzję nie jest długi – od 30 do 40 dni.
Skąd zatem biorą się skargi przedsiębiorców i złe oceny w raporcie Banku Światowego?
Często mylone są dwa pojęcia: długotrwałości procedur budowlanych i długotrwałości przygotowania procesu budowlanego. Jeśli inwestor najpierw musi wystąpić o wydanie decyzji o warunkach zabudowy albo o decyzję środowiskową, takie postępowanie trwa znacznie dłużej, niż gdy występuje tylko o pozwolenie na budowę.
Oczywiście, są inwestycje, dla których procedura jest z założenia skomplikowana. Wymaganych jest kilka opinii wyspecjalizowanych organów, konieczne jest postępowanie środowiskowe z udziałem społeczeństwa. To musi trwać i tak jest w całej Europie.