Co to znaczy: usprawnienie upadłości? To, by była ona tańsza, szybsza i – o ile to możliwe – by firma się zrestrukturyzowała i nadal działała. Jeśli już ma upaść i być zlikwidowana – by była sprzedana najlepiej w całości temu, który potrafi i może dalej ją prowadzić.
Te cele przyświecają, jak zapewniali wczoraj wicepremier Janusz Piechociński i minister Jarosław Gowin, planowanym zmianom w prawie upadłościowym, które mogłyby wejść w życie w połowie przyszłego roku.
Pracował nad nimi powołany w maju tego roku zespół specjalistów, którzy wczoraj prezentowali swoje rekomendacje kilkuset uczestnikom konferencji na ten temat.
Trudniej upaść
Przede wszystkim, podwyższona ma być poprzeczka kwalifikująca przedsiębiorstwo do upadłości. – Obecnie niewypłacalność sprowadza się do stwierdzenia braku zapłaty „dwóch faktur", niezależnie od przyczyn, kwoty i okresu zwłoki – mówił adwokat Patryk Filipiak. – Tymczasem dłużnik może nie płacić z różnych przyczyn, np. być chory. Generuje to pozorowane wnioski o upadłość tylko po to, by wymusić spłatę należności, tymczasem ważne jest, czy dłużnik rzeczywiście nie jest zdolny do zapłaty.
Dlatego zespół proponuje zdefiniować, że dłużnik jest niewypłacalny, jeżeli jego sytuacja finansowa wskazuje, że utracił zdolność wykonywania wymagalnych zobowiązań pieniężnych. Domniemywać się będzie, że jest niewypłacalny, jeśli opóźnienie to przekracza trzy miesiące.