Konsekwencją takiego podziału może być to, że któryś ze wspólników będzie musiał po sądowym podziale rozliczać się jeszcze z kontrahentami spółki. Jeśli chodzi o samych wspólników, to kwestię podziału majątku wspólnego spółki cywilnej wyrok definitywne kończy.
Sprawa jest o tyle ciekawa, że rozliczenia wspólników spółki cywilnej tylko częściowo są uregulowane w przepisach o spółce cywilnej (art. 875 kodeksu cywilnego).
Spółka cywilna Andrzeja N. i Andrzeja Z. (wcześniej jego ojca) prowadziła na warszawskiej Pradze warsztat ślusarski, i w tym celu przed ponad dwudziestu laty postawili budynek przemysłowy. Andrzej Z. jako wkład wniósł do spółki maszyny i półwyroby, a Andrzej N. pieniądze (udziały mieli równe), koszty budowy sfinansowali zaś ze wspólnie zaciągniętego kredytu i zysków z prowadzonej działalności. Rzecz w tym, że budynek wznieśli nie na swoim terenie, ale wydzierżawionym od Skarbu Państwa, na dodatek nie przez obu wspólników, ale przez ojca Andrzeja Z.
Gdy później, na skutek rozwiązania spółki, doszło do procesu o podział majątku wspólników spółki cywilnej, a tym majątkiem był tylko ów budynek, Sąd Rejonowy dokonał podziału majątku spółki (wartości budynku wycenionego na 692 tys. zł) w taki sposób, że prawo do niego, a dokładniej nakładów na budynek, przyznał Andrzejowi Z., zasądzając od niego na rzecz drugiego wspólnika spłatę połowy tej kwoty, tj. 346 tys. zł, rozkładając ją na trzy raty.
Sąd Okręgowy (dla Warszawy-Pragi) był innego zdania i oddalił wniosek o podział majątku spółki, uznając, że spółka po prostu nie posiada żadnego majątku, nie ma zatem czego dzielić. Sąd ów wskazał, że ponieważ nieruchomość, na której został wzniesiony budynek warsztatu, stanowiła własność Skarbu Państwa, więc budynek zwiększył jedynie wartość tej nieruchomości. Dzierżawca jako jej posiadacz zależny nie mógł wnieść do spółki własności budynku, ponieważ nie stał się jego własnością, a tym bardziej majątkiem wspólnym spółki cywilnej.