Kodeks jest tu bardzo precyzyjny – mówi o udzieleniu wypoczynku bezpośrednio po urlopie macierzyńskim. To z kolei oznacza, że między ostatnim dniem pobytu na macierzyńskim a pierwszym dniem wakacji nie może być żadnej przerwy. U pracownicy czytelniczki warunek ten nie będzie zachowany – po macierzyńskim podwładna chce skorzystać z dwóch dni na opiekę na dziecko, a dopiero po nich iść na urlop wypoczynkowy.
Skoro zatem nie ma bezpośredniości zdarzeń (macierzyński przed wypoczynkiem), to szef nie musi przystać na propozycję urlopową zatrudnionej. Oczywiście może jej iść na rękę i zaakceptować wniosek, ale nie ma takiego przymusu z mocy prawa.
Gdyby pracownica odwróciła kolejność korzystania z przysługujących jej uprawnień, czyli najpierw wnioskowała o wypoczynek, a po jego zakończeniu o dni na opiekę nad potomkiem, pracodawca byłby związany jej podaniem.
Piecza w każdej chwili
Oczywiście można argumentować, że chęć wybrania dwóch dni opieki na dziecko bezpośrednio po dodatkowym macierzyńskim jest uzasadniona i pokazuje zachowanie celu opieki z art. 188 k.p., niemniej jednak taki schemat postępowania (macierzyński – opieka – wychowawczy) nie mieści się w tym, co określa art. 163 § 3 k.p. Nie gwarantuje więc pracownicy tyle wolnego.
Wytaczanie jednak argumentu, że pracownica nadużywa prawa i nie powinna skorzystać z dni opieki, skoro nie zamierza wrócić w tym roku do pracy, jest nieuzasadnione. Będąc matką, ma prawo do dwóch płatnych dni zwolnienia od pracy na opiekę nad potomkiem w każdym roku kalendarzowym, o ile nie bierze ich ojciec dziecka. Kodeks nie zawęża możliwości korzystania z tego uprawnienia.
Wystarczy status pracownika, stosowne oświadczenie zatrudnionego, którego ponadto pracodawca nie ma prawa zweryfikować, i rodzic uzyskuje dwa dni w dowolnie wybranym przez siebie momencie.