Rady pracowników to kolejna forma partycypacji personelu w zarządzaniu zakładem. Pracodawca ma je informować o ważnych sprawach kadrowych i ekonomicznych, a te pierwsze także z nią konsultować. Kwestie te reguluje dokładnie [link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=181671]ustawa z 7 kwietnia 2006 r. o informowaniu pracowników i przeprowadzaniu z nimi konsultacji (DzU nr 79, poz. 550 ze zm.; ustawa)[/link]. W ubiegłym roku zakończyła się pierwsza tura ich zakładania przez firmy mające przynajmniej 100 pracowników. Teraz pora na średnie podmioty, angażujące przynajmniej od 50 do 99 pracowników. Firma, gdzie stan zatrudnienia oscyluje w tych granicach, powinna się przygotować do powołania rady. Będzie musiała to bowiem zrobić, jeśli po 23 marca bieżącego roku osiągnie limit przynajmniej 50 pracowników. Według art. 7 ustawy chodzi tu o średnie zatrudnienie z ostatnich sześciu miesięcy poprzedzających dzień powiadomienia załogi o wyborach członkach rady. W liczbie tej uwzględniamy wszystkich zatrudnionych na podstawie umów o pracę, powołania, wyboru, mianowania czy spółdzielczej umowy o pracę. Bez znaczenia jest przy tym rodzaj angażu (próbny, okresowy, inny terminowy, stały, sezonowy czy na zastępstwo) oraz rozmiar zatrudnienia (na pełnym etacie czy jego części). Pomijamy natomiast pracowników młodocianych, chałupników a także wykonawców innych umów cywilnych, np. zleceń, o dzieło. Swego czasu eksperci dyskutowali na temat wliczania do tego limitu osób przebywających na urlopach bezpłatnych czy wychowawczych. Wielu skłaniało się do wykluczenia zwłaszcza pierwszej kategorii, gdyż – w świetle art. 174 kodeksu pracy – urlopu bezpłatnego nie przyjmujemy do stażu zatrudnienia, od którego zależą uprawnienia pracownicze. Inspekcja pracy uważa jednak, że obydwie kategorie bierzemy pod uwagę (patrz interpretacja GNP-152- 4560-425/06/PE). A to dlatego że z liczby zatrudnionych ustawa wyłącza wprost jedynie młodocianych.
[b]Pułap przynajmniej 50 pracowników, który decyduje o obowiązku zakładania rad, ustalamy według przeciętnego zatrudnienia z sześciu miesięcy przypadających przed dniem powiadomienia załogi o wyborach[/b]
Firmy o dużej fluktuacji kadr zatrudniające około 50 osób będą mieć problemy z ustaleniem, czy w ogóle muszą wszczynać procedurę tworzenia rad pracowników. Zwłaszcza te, które w najbliższym miesiącu finiszują z redukcjami grupowymi lub też odwrotnie – zamierzają przyjąć większą grupę osób. Trudno im będzie ustalić, kiedy konkretnie po 23 marca br. uzyskają pułap przynajmniej 50 pracowników. Chcąc się o tym przekonać, muszą określić przeciętny stan zatrudnienia, co nie jest łatwe. Zgodnie z art. 7 ustawy badamy go bowiem według przeciętnej liczby zatrudnionych z sześciu miesięcy poprzedzających datę, kiedy to pracodawca powiadomił załogę o terminie wyborów. Reguła ta zawodzi jednak, a czasami wręcz nie można jej zastosować w praktyce. Nie da się bowiem zweryfikować wskazanych limitów zawsze na podstawie sześciu miesięcy sprzed daty zawiadomienia o wyborach. Przykładowo nie jest w stanie tego zrobić przedsiębiorca dopiero sprawdzający, czy musi powołać radę. A to dlatego że przecież nie wie jeszcze, czy w ogóle odbędą się u niego wybory. Nie ma on zatem pojęcia, kiedy konkretnie powiadomi podwładnych o wyborach członków rady i czy w ogóle będzie musiał wystosować taką informację. By sprawdzić, czy został osiągnięty pułap co najmniej 50 pracowników, należy, moim zdaniem, postąpić następująco.
Musimy obrać po prostu inną cezurę, jaką poprzedza analizowane sześć miesięcy – najlepiej 24 marca 2008 r., czyli datę wejścia w życie ustawy w części dotyczącej zatrudniających średnio przynajmniej 50 osób. I tu powstaje kolejny problem – ustawa nie mówi o sześciu miesiącach kalendarzowych, lecz poprzedzających dzień przekazania powiadomienia o wyborach do rady. Mimo to do rozliczeń przyjmujemy – moim zdaniem – właśnie miesiące kalendarzowe. Inaczej rachunki byłyby trudne bądź niemożliwe do przeprowadzenia, np. trzeba by liczyć średnie zatrudnienie z okresu od 25 września 2007 do 24 marca 2008 r. A wtedy kadrowym nie byłoby łatwo sprawdzić, ile firma miała pracowników właśnie 25 września ubiegłego roku. Znacznie prościej jest czynić takie ustalenia na pierwszy dzień miesiąca albo na ostatni. Wobec tego przeciętną liczbę zatrudnionych u pracodawców angażujących minimum 50 osób ustalamy, moim zdaniem, z okresu od 1 września ubiegłego roku do końca lutego bieżącego roku.
[b]– Co jednak z przedsiębiorcami, którzy wprawdzie 24 marca 2008 r. nie będą jeszcze mieli średnio 50 pracowników, ale potem przyjmą kolejnych? Jak mają wychwycić moment osiągnięcia pułapu 50 zatrudnionych? Ustawa w art. 7 ust. 5 każe przecież powiadomić o tym personel natychmiast – pytają przedsiębiorcy.[/b]