Do 6 grudnia ubiegłego roku rady nadzorcze jednostek zainteresowania publicznego musiały wybrać spośród swoich członków komitet audytu.
Obowiązek ten dotyczy przede wszystkim spółek publicznych, banków i zakładów ubezpieczeń. Wielu osobom wydaje się, że komitet ten zajmuje się tylko wskazaniem firmy audytorskiej, która przeprowadzi badanie w firmie. Jego zadania są jednak szersze.
– Jednym z nich jest monitorowanie ryzyka finansowego. Jeśli spółki powołałyby je wcześniej, a te prawidłowo wypełniałyby obowiązki, to wiele firm nie poniosłoby strat na opcjach walutowych – uważa Ewa Jakubczyk-Cały, prezes PKF Consult, która w Komisji Nadzoru Audytowego reprezentuje Giełdę Papierów Wartościowych.
Wydawało się, że nowe przepisy wymuszą zmiany w radach nadzorczych. To dlatego, że przynajmniej jeden z członków komitetu audytu musi spełniać warunki niezależności i posiadać kwalifikacje w dziedzinie rachunkowości lub rewizji finansowej. Taka osoba powinna więc znaleźć się także w składzie rady. Okazuje się jednak, że nie zawsze.
[srodtytul]Dziwny wyjątek[/srodtytul]