Reklama

Sąd tyran czy sąd tyrała, czyli o niezależności sądów - Henryk Walczewski o czynnościach sądowych i ich niezbędności

Odformalizowanie nastąpi, kiedy czynności proceduralnych będzie mniej, a nie kiedy zastąpią je inne.
Sąd tyran czy sąd tyrała, czyli o niezależności sądów - Henryk Walczewski o czynnościach sądowych i ich niezbędności

Foto: shutterstock

Spór o niezależność sądów wiodą dzisiaj politycy i instytucje międzynarodowe, a także uznane autorytety. Choć jak każdy mam o nim swoje zdanie, to nie zamierzam w tym miejscu nikomu przyznawać racji. Bo chciałbym poruszyć zaniedbany temat zupełnie innego rodzaju, chociaż tak samo odnoszący się do niezależności sądów. A mianowicie, w jakim stopniu niezależność sądów przekłada się na tzw. sprawność postępowania – czyli dostęp obywatela do sądu mierzony skalą trudności w złożeniu pozwu oraz oczekiwaniem na wynik, czyli wyrok lub inne rozstrzygnięcie. Ograniczając się do spraw cywilnych – ponieważ w odniesieniu do spraw karnych trudno mówić o dostępie obywatela do sądu na jego żądanie. W prawie karnym wartością naczelną jest prawo do obrony. To inny mechanizm o odmiennej naturze, wywodzącej się z odmiennych sytuacji życiowych, przepisów i interesów, a także organów i środków, jakie mają stosować.

Pozostało jeszcze 91% artykułu

Czytaj treści PRO.RP.PL za 39 zł miesięcznie!

Zyskaj dostęp do rzetelnych analiz, opinii ekspertów i kluczowych prognoz gospodarczych. Poznaj fakty, które kształtują biznes, prawo oraz społeczeństwo.

Buduj swoją przewagę. Subskrybuj profesjonalne treści publikowane wyłącznie w pro.rp.pl.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama