Starożytni Rzymianie mieli zasadę, że jeżeli skrzywdzili swego wysokiego urzędnika, to nie dopuszczali go potem do urzędów. Nie chcieli mieć urzędnika hodującego do ich republiki urazy. To były twarde zwyczaje. Sędziowie nie są współcześnie usuwani i weryfikowani, a gdyby do tego doszło, ich status byłby podcięty na długie lata, a przetasowane sądownictwo musiałoby latami odbudowywać wiarygodność.
Trzeba więc szukać zgody i kompromisu – i powinni go znaleźć przede wszystkim sami sędziowie.
Czytaj więcej:
Już chyba wiadomo, że PiS, a zwłaszcza ekipa Zbigniewa Ziobry straciła istotny wpływ na sądownictwo, a radykalne i niezrealizowane w poprzedniej kadencji pomysły w rodzaju spłaszczenia sądów, cokolwiek miałoby to znaczyć, czy nawet sądów pokoju zostaną zarzucone na dłużej.
Co jednak ze sporami i urazami, które od lat dzielą sędziów ze starego i nowego nadania, sporami niepojętymi dla wielu Polaków, którzy na co dzień muszą rozwiązywać różne swoje zatargi z sąsiadami, pracownicze i inne. Polscy sędziowie, starzy i nowi, w większości rozstrzygają je skutecznie. Ale podział utrudniający prace sądów trwa, choć w kampanii wyborczej chyba był mniej widoczny. Przynajmniej to.