Wobec narastających represji i powoływania rzeczników dyscyplinarnych-dublerów istotne jest, jak zachowają się w praktyce sędziowie dyscyplinarni. Czy zachowają niezależność i obiektywizm, czy też staną się elementem aparatu opresji?
Dodatkowa praca sędziego
Sędziowie w swoim środowisku wymierzają sobie odpowiedzialność dyscyplinarną. Odpowiedzialność ta i związane z nią istnienie sądów dyscyplinarnych jest wyrazem niezależności i odrębności sądownictwa wobec innych władz. Zwłaszcza wobec władzy wykonawczej. Taka przynajmniej jest teoria.
Pełnienie obowiązków sędziego dyscyplinarnego jest obowiązkiem ustawowym wynikającym z art. 82c ustawy o ustroju sądów powszechnych, według którego sędzia jest obowiązany wykonywać czynności związane z powierzonymi mu obowiązkami sędziego sądu dyscyplinarnego przy sądzie apelacyjnym. Wykonywanie tych obowiązków powierza sędziemu minister sprawiedliwości. Może to dotyczyć sędziów sądu powszechnego posiadających co najmniej dziesięcioletni staż pracy na stanowisku sędziego. A powierzenie powinno nastąpić po zasięgnięciu opinii Krajowej Rady Sądownictwa (art. 110a). Sędziowie są powoływani na sześcioletnią kadencję. Przy czym wykonywanie obowiązków sędziego sądu dyscyplinarnego przy sądzie apelacyjnym jest niezależne od wykonywania pozostałych obowiązków służbowych. Jest to zatem dodatkowa praca dla sędziego. Nie robi jednak tego za darmo, gdyż przysługuje mu za tę pracę konkretny dodatek funkcyjny.
Czy jesteś po stronie obecnej władzy?
Obecnie powołani sędziowie dyscyplinarni to sędziowie wytypowani przez prezesów sądów, których również powołał minister sprawiedliwości. To zatem prezesi sądów wskazywali swoich zaufanych kolegów jako kandydatów do sądów dyscyplinarnych, według swego uznania i sympatii. Nie ma bowiem żadnej procedury konkursowej. Wszystko odbywa się po uważaniu i według nieokreślonych kryteriów. Powstaje zatem pytanie, czy wskazani przez obecną władzę sędziowie dyscyplinarni będą jej podlegli? Czy będą realizowali linię partii rządzącej i przyczyniali się do nękania innych sędziów, którzy mają inne poglądy na sądownictwo niż obecni decydenci?
Z informacji związanych z powoływaniem obecnych sędziów dyscyplinarnych łatwo można wyczytać, że ministerstwu chodziło o to, aby sędziami dyscyplinarnymi zostały tylko osoby, które nie zgadzały się z reformami w sądownictwie dokonanymi przez poprzedni rząd i mają poglądy na sądownictwo takie jak obecna koalicja rządowa. Nie była tu istotna kwestia kompetencji, zdolności i predyspozycji, tylko kryterium, czy jesteś po stronie obecnej władzy.
Taki sposób doboru sędziów do sądów dyscyplinarnych wskazuje na to, że faktyczny wpływ władzy wykonawczej na sądownictwo dyscyplinarne może być bardzo duży. Źle to wróży tym sądom i ich niezależności. Czy bowiem wybrani według takiego kryterium sędziowie zachowają bezstronność i niezależność, czy będą orzekać zgodnie ze swoim sumieniem i literą prawa? Czy też ważne będą dla nich wskazówki kolegów, prezesów, ministerialnych decydentów lub opinie prawne pisane na zamówienie polityków?
Ciekawe, czy będą przestrzegać katalogu źródeł prawa określonych w Konstytucji RP, uwzględniać orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego, czy też według zaleceń polityków uznają, że prawo w naszym kraju stanowią teraz przede wszystkim orzeczenia europejskich trybunałów i wymyślone na ich podstawie normy i zasady?
Można mieć nadzieję
Innymi słowy, czy będą sędziami niezależnymi, czy jedynie elementem aparatu opresji aktualnej władzy? Obawy są istotne, tym bardziej że – jak wskazywano w mediach – ich powołania nie poprzedziła opinia KRS, co budzi też wątpliwości, czy były one prawidłowe. Na razie nie słychać jednak w mediach o jakichś ekscesach orzeczniczych w sądownictwie dyscyplinarnym. Nie zapadły żadne bulwersujące opinię publiczną orzeczenia, w których można by dopatrywać się upolitycznienia tego sądownictwa i wydawania wyroków na zlecenie obecnej władzy wykonawczej. To cieszy.
Można zatem mieć nadzieję, że pomimo budzącego obawy doboru kadry do sądów dyscyplinarnych nie powiedzie się plan rządzących, aby poprzez to sądownictwo dokonać czystki wśród sędziów i ukarać tych sędziów, którzy mają odwagę nie zgadzać się na podporządkowanie sądownictwa politykom i mają inne poglądy na wymiar sprawiedliwości niż aktualnie rządzący.
Przy czym rola tych sądów będzie tym istotniejsza, że zmiany wśród rzeczników dyscyplinarnych (zwłaszcza odwoływania dokonane z rażącym naruszeniem norm ustawowych) wskazują jednoznacznie na zamiar instrumentalnego wykorzystania postępowań dyscyplinarnych jako narzędzia nacisku na niezależnych sędziów i zastraszenia środowiska.