Reklama

Izba Dyscyplinarna nie jest sądem dla Trybunału Sprawiedliwości jak i Sądu Najwyższego

Orzeczenia Izby Dyscyplinarnej można oceniać jedynie z punktu widzenia psychologicznego i politycznego – mówi Michał Wawrykiewicz, adwokat.
Izba Dyscyplinarna nie jest sądem dla Trybunału Sprawiedliwości jak i Sądu Najwyższego

Foto: AdobeStock

Panie mecenasie, jest pan bardzo zaangażowany w obronę sędziów, którzy trafiają przed oblicze Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Był pan zaskoczony ostatnią uchwałą SN, która prawomocnie odmówiła uchylenia immunitetu sędzi Beacie Morawiec?

Na decyzje ID, która nielegalnie i tylko czasowo funkcjonuje w budynku Sądu Najwyższego, nie można patrzeć bez jakiejkolwiek racjonalnej oceny prawnej. To nie jest sąd, o czym wielokrotnie i jednoznacznie przesądził zarówno Trybunał w Luksemburgu (także zawieszając w 2020 r. izbę), jak i polski Sąd Najwyższy oraz sądy powszechne. To organ z nadania politycznego, rodzaj trybunału ludowego, składający się przede wszystkim z prokuratorów bliskich ministrowi sprawiedliwości. Wedle założeń miał być instrumentem karania i pozbywania się niezależnych sędziów, którzy mają odwagę orzekać niezawiśle, nie patrząc na czyjąkolwiek presję czy efekt mrożący działający na całe środowisko. A zatem te tak zwane orzeczenia ID można oceniać jedynie z punktu widzenia psychologicznego i politycznego. Czy ta decyzja w sprawie sędzi Morawiec mnie zaskoczyła? Szczerze mówiąc – niespecjalnie. Przecież to nie pierwsza taka zagrywka pod publiczkę.

Pozostało jeszcze 82% artykułu

Czytaj treści PRO.RP.PL za 39 zł miesięcznie!

Zyskaj dostęp do rzetelnych analiz, opinii ekspertów i kluczowych prognoz gospodarczych. Poznaj fakty, które kształtują biznes, prawo oraz społeczeństwo.

Buduj swoją przewagę. Subskrybuj profesjonalne treści publikowane wyłącznie w pro.rp.pl.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama