Wiktymologia to gałąź kryminologii, która bada zachowania ofiary jako czynnika prowokującego sprawcę do popełnienia przestępstwa. W procesach odszkodowawczych bada się przyczynienie poszkodowanego do powstania szkody. Zarzucając sądom przewlekłość, również powinno się brać pod uwagę, czy i na ile przyczynili się do niej sami zainteresowani.
Zachowania powoda, pozwanego lub innych uczestników postępowania mogą mieć decydujący wpływ na przebieg sprawy. Przede wszystkim dotyczy to spraw spornych, czyli cywilnych, w szczególności gospodarczych. Zasada jest prosta: ilość czynności i problemów przypadających na sąd odpowiednio wydłuża każde postępowanie. Wydawałoby się więc, że jeśli rola „spowalniaczy" może przypadać stronom, to tylko tym przegrywającym sprawę, ponieważ da się to rozumieć jako wynik ich naturalnego interesu. W praktyce okazuje się, że to strona wnosząca sprawę może utrudniać postępowanie i opóźniać wydanie korzystnego dla siebie rozstrzygnięcia. Dlaczego tak się dzieje – wbrew logice i własnym interesom?
Obowiązki procesowe i dowodowe
Sprawy cywilne zawsze toczyć się będą jako sporne, choćby wbrew nazwie księgi drugiej kodeksu postępowania cywilnego – „postępowanie nieprocesowe". Nazwa nie zmieni istoty rzeczy, że są to sprawy sporne. Bo spór wywołuje czyjeś żądanie i brak zgody adresata tego żądania. Aby wygrać sprawę, trzeba więc uzasadnić swoje roszczenia, wywodząc je z odpowiednich faktów i podstaw prawnych, oraz poprzeć dowodami. Nie wszystkie roszczenia są oczywiste. Wnoszącym sprawę wydaje się jednak inaczej, że tłumaczenia i dowody są zbędne, ponieważ wygranie sprawy im się po prostu należy. Zdarza się też odwrotnie – wnoszący sprawę docenia wagę i powagę postępowania tak bardzo, że wykazanie swoich racji oddaje sądowi. Oba podejścia są niesłuszne i prowadzą do nieuzasadnionego przedłużenia postępowania. Z normatywnego punktu widzenia k.p.c. formułuje trzy główne zasady.
Czytaj także: Koronawirus: Jak Covid-19 rozliczy stare i nowe reformy w sądach
1. Ciężaru dowodu – art. 6 k.c. i 6 § 2 k.p.c. – wnoszący sprawę ma bezwzględny obowiązek przedstawienia dowodów.
2. Odpierania zarzutów pod rygorem ustąpienia racjom przeciwnika – art. 230 k.p.c.
3. Możliwość subsydiarnego uzyskiwania dowodów na zlecenie sądu, kiedy wynika to z istoty danego środka dowodowego (np. opinie biegłych), albo gdy strona lub uczestnik nie ma możliwości uzyskania dowodu samodzielnie (tylko sąd może wzywać osoby trzecie – art. 248 k.p.c.).
Całości dopełniają zasady pomocnicze, jak zasada koncentracji materiału dowodowego w pozwie, albo zarzutów przy wnoszeniu środków zaskarżenia. Jest to bardzo istotne, ponieważ wskazuje na prymat przepisów proceduralnych nad prawdą obiektywną. Inaczej mówiąc, zaniedbania procesowe mogą prowadzić do ustaleń faktycznych niezgodnych z realnym stanem rzeczy i wpłyną na rozstrzygnięcie. Ze wszech miar fałszywy będzie więc pogląd, że to tylko sąd jest odpowiedzialny za przebieg postępowania i treść rozstrzygnięcia. O tym, jaki będzie przebieg sprawy, kiedy się ona zakończy i z jakim wynikiem – decydują strony i uczestnicy. Wpływ ten materializuje się na wiele sposobów: od konstruktywnych wniosków po obstrukcję. Do której z tych kategorii wypada zaliczyć konkretne zdarzenie procesowe, wynikać będzie ze swobodnej oceny, lub obiektywnych skutków danej czynności czy zachowania. W większości przypadków nawet profesjonalni pełnomocnicy mogą nie zdawać sobie sprawy z negatywnych skutków swojego postępowania, chyba że chodzi o celową obstrukcję (która może być tolerowana tylko w granicach prawa do obrony. Podchodząc do problemu pozytywnie, trzeba przytoczyć konkretne przykłady negatywne, które nie powinny się zdarzać. Jeszcze bardziej na uwagę zasługują wzorce pozytywne. Niestety, dominują przykłady negatywne. Być może dlatego, że nie są uświadamiane, a brak świadomości uniemożliwia przeciwdziałania. Podsumowując – zasada wydaje się prosta: kto wnosi sprawę, powinien wyłożyć, o co mu chodzi i dlaczego. Jednak w praktyce rzeczy się komplikują, co domaga się nieco szerszego omówienia.
Przewlekłość na życzenie
Lenistwo procesowe polegające na zaniedbywaniu czynności, a prowadzące do przegrania sprawy zdarza się rzadko i raczej nie skutkuje przedłużaniem postępowania. Do przewlekłości spraw rzadko prowadzi obstrukcja procesowa, ponieważ sądy mają dość skuteczne środki, aby jej przeciwdziałać, a reszta mieścić się może w granicach prawa do obrony. Prawdziwym problemem przedłużającym postępowanie aż do przewlekłości są ułomne lub wadliwe wnioski dowodowe, nadużywanie wniosków dowodowych oraz przenoszenie własnych obowiązków dowodowych na sądy.
- Ułomne wnioski dowodowe – mają jakiś brak, najczęściej odnoszący się do tezy dowodowej. Typowy przykład dotyczy świadków, powoływanych na bliżej nieokreślone okoliczności (np. niewłaściwego wykonania umowy), albo wręcz bez tezy dowodowej (na okoliczności zdarzeń podanych w pozwie). To powoduje, że świadek będzie zmuszony mówić, co uważa, a to niekoniecznie będzie dla sprawy istotne. W tym miejscu należy dodać, że swoboda wypowiedzi świadka jest możliwa i konieczna, ale wyłącznie w granicach tezy dowodowej. Brak konkretnej tezy dowodowej sprawia, że przesłuchanie świadka zaczyna się od kuriozalnego pytania „co jest świadkowi wiadome w sprawie". Po nowelizacji k.p.c. dowodami są już nie okoliczności, ale fakty – co powinno przesłuchiwanie świadków znacząco ułatwić i uprościć. Niestety – do przesłuchiwania świadków trzeba się przygotować, tak dobierając pytania, aby całość uzyskiwanych odpowiedzi pozwalała ustalić fakty będące przedmiotem dowodu i wiarygodność samego świadka. Wnioski z wypowiedzi świadków należą do sądu, zeznania świadków nie zastępują decyzji sądu. Przykładowo – rolą świadka nie jest zeznać, jakie cechy miała rzecz. To sąd ustali, czy rzecz była wadliwa. Takie „nieporozumienia" co do roli świadków i treści zeznań są powszechne i znakomicie przedłużają nie tylko rozprawę, ale i całe postępowanie. Sprawę można więc nie tylko wygrać lub przegrać, ale również przyspieszyć albo spowolnić – zadając właściwe lub niewłaściwe pytania.
- Wadliwe wnioski dowodowe – polegają na tym, że wnioskowany dowód prowadzi do naruszenia obowiązujących zasad prawnych, procesowych albo zwykłej logiki. Typowe przykłady to wnioskowanie świadków „na okoliczność treści zawartej umowy i woli stron" w odniesieniu do umów pisemnych, a nawet aktów notarialnych. Inny poważny błąd polega na zastąpieniu zeznaniami świadka tezy dowodowej lub stanowiska strony – np. świadek ma objaśnić, czy towar był wadliwy. Towar może być wadliwy tylko z powodu wad, a postępowanie dowodowe zaczyna się od wskazania tych wad w pozwie i tezie dowodowej. Oczywiście kto wnosi pozew, powinien wiedzieć, jakie to były wady. Taka wadliwa teza bierze się z wadliwego przekonania, jakoby we wniosku dowodowym nie należy wskazywać treści zeznań. Tymczasem nie ma sprzeczności między stanowczym charakterem tezy dowodowej a tym, co zezna świadek. Nie można więc dopuszczać, aby dopiero zeznania świadków prowadziły do precyzowania żądań procesowych (które należą do stron). To samo w jeszcze większym stopniu odnosi się do opinii biegłych, traktowanych niesłusznie jako samodzielne dowody (podczas gdy rolą biegłych jest dostarczanie wiadomości specjalnych, a nie dowodów). Nazbyt często pozwala się biegłym na tworzenie faktów w opiniach, a nawet wymyślanie całych złożonych stanów faktycznych. Nie należy więc traktować opinii biegłego jako dowodu, skoro są nimi fakty objaśnione przez biegłego, kiedy bez tego objaśnienia nie można by ich uznać za dowody. Przekazując sprawę biegłemu, trzeba przedstawić mu ustalony wcześniej przez sąd obraz stanu faktycznego, co nie sprzeciwia się jego dalszej interpretacji przez osobę posiadającą wiadomości specjalne.
- Nadużywanie wniosków dowodowych można porównać do zarzucania wędki w ciemno, bez żadnej wiedzy ani pewności, czy w stawie są ryby i jakie one są. Powoływani są więc świadkowie bez żadnych ograniczeń, według fałszywej reguły, że świadków może sprawdzić tyko sąd. Tymczasem doświadczenie życiowe wskazuje, że wstępna selekcja tzw. osobowych źródeł dowodowych jest możliwa i ze wszech miar pożądana, bo skutkuje przyspieszeniem postępowania i obniża jego koszty, nie wspominając o zmarnowanym nakładzie pracy sądu i pełnomocników.
- Przenoszenie własnych obowiązków dowodowych na sądy – najczęściej polega na wytwarzaniu dowodów dopiero w trakcie postępowania, podczas gdy powinny zostać zabezpieczone wcześniej. Na przykład zarzut wadliwości maszyny lub towaru powinien zostać udokumentowany niezwłocznie, zaraz po awarii lub dostawie. Dowód z opinii biegłego powinien zostać potraktowany jako spóźniony. Ze wszech miar będzie prawidłowo, kiedy biegły objaśni i oceni wcześniej sporządzoną dokumentację (np. od bezstronnego specjalisty), która ograniczy się do opisu przedmiotu lub zdarzenia. Drugim sposobem rolowania własnych obowiązków na sąd jest wniosek z art. 248 k.p.c. o wydanie dokumentów na żądanie sądu. Zasadność takiego wniosku zależeć powinna od dwóch przesłanek; 1) faktycznego braku możliwości zapewnienia dokumentu przez stronę z zachowaniem staranności, 2) dokładnego sprecyzowania, o jaki dokument chodzi. Czyli nie powinny być honorowane wnioski w rodzaju: kopii własnej faktury albo o „dokumenty rozliczeniowe dostaw", chyba że są obiektywnie uzasadnione.
- Sprawy wygrywa się lub przegrywa, zanim jeszcze trafią do sądu – chodzi o to, że materiał dowodowy zbiera się zawsze przed sporem, a w trakcie procesu można go co najwyżej uzupełnić lub objaśnić. Tam, gdzie obrót jest złożony (np. w sprawach gospodarczych), przedsiębiorcy i tak prowadzą dokumentację, mają więc prawo i obowiązek powoływać się na nią przed sądem. Problemem jest uznawanie za dowody dokumentów podatkowych, jak faktury i zapisy księgowe, które nie są dowodem na zawarcie umów lub powstanie roszczeń, ale wynikają z obowiązków podatkowych. Dowodami jest natomiast dokumentacja handlowa, czyli umowy, zamówienia, WZ, PZ, reklamacje itd. Jeszcze bardziej uważać trzeba w sprawach sporów o prace budowlane, ponieważ w dzienniku budowy nie zapisuje się wszystkiego, a najczęściej tego, o co spory się toczą. Ponieważ prawo budowlane nie dotyczy stosunków prawnych między wykonawcami, trzeba zakładać osobną dokumentację rozliczeniową (np. odbiory między podwykonawcami), ponieważ próżno ich szukać w dzienniku budowy.
- Godne polecenia praktyki przyspieszające postępowanie – to najpierw formułowanie zwięzłych wniosków i tez dowodowych – odwołujących się do faktów, a nie okoliczności (jak przed nowelizacją k.p.c.). Następnie zalecane jest unikanie świadków jako głównych dowodów, a jeżeli świadkowie są niezbędni, to należy przygotować zestaw pytań pozwalających sprawdzić nie tylko wiedzę świadka w danej sprawie, ale również poziom jego wiedzy ogólnej, kwalifikacje, rzetelność i prawdomówność (aby wykluczyć zeznania nierzetelne i konfabulacje). Okoliczności kluczowe dla sporu należy dowodzić dokumentami. Biegłych nie należy zmuszać do tworzenia stanów faktycznych, skoro wszyscy wiedzą, że biegłego nie było na miejscu i w czasie zdarzenia. Wiadomości specjalne biegli mogą przekazywać wyłącznie w odniesieniu do stanu faktycznego wskazanego przez sąd, a przypuszczenia zawarte w opinii należy wyraźnie odróżnić od stwierdzonych faktów. Wszelkie opinie i objaśnienia pochodzące od biegłych powinny być przedstawiane językiem zrozumiałym dla człowieka zdolnego do logicznego rozumowania, choć nieposiadającego specjalistycznej wiedzy i doświadczenia. Doktrynalnie biegli są świadkami, których wyjątkowość polega na posiadaniu wiedzy specjalistycznej połączonej z doświadczeniem. Biegli nie są upoważnieni do wyręczania sądów w należących do nich decyzjach, ponieważ wymiar sprawiedliwości należy do sądów i tylko do sądów.