Wstępnie sąd uznał, że na gruncie tego przepisu do oceny skutków zdarzenia z 3 września 1999 r. należy stosować przepisy ustawy wypadkowej z 1975 r. i niezasadne w tej sytuacji było stanowisko sądu pierwszej instancji. Przy czym sąd widział wątpliwości w niejasnym brzmieniu art. 46 ustawy z 2002 r. dotyczące wysokości jednorazowego odszkodowania ewentualnie należnego Monice R. w kontekście bezspornej w sprawie okoliczności, że dotychczas nie uznano potrzeby ustalania wysokości uszczerbku na zdrowiu. Sąd okręgowy uznał, że wystąpienie Moniki R. o przyznanie jednorazowego odszkodowania i wydanie zaskarżonej decyzji nastąpiło pod rządami ustawy wypadkowej z 1975 r. Natomiast wyrok potencjalnie uwzględniający dochodzone roszczenie będzie wydany na podstawie przepisów ustawy z 2002 r.
[srodtytul]Niejasny sposób wyliczenia należności[/srodtytul]
Tymczasem orzecznictwo Sądu Najwyższego nie rozstrzyga jednoznacznie, czy decyzja organu rentowego odmawiająca przyznania jednorazowego odszkodowania z tytułu wypadku przy pracy jest zawsze orzeczeniem o uszczerbku na zdrowiu w rozumieniu art. 46 ustawy z 2002 r. To natomiast ma wpływ na wysokość odszkodowania.
Zgodnie ze stanowiskiem [b]Sądu Najwyższego wyrażonym w wyroku z 3 sierpnia 2005 r. (I UK 373/04)[/b] wynosiłaby ponad 44 tys. zł (w myśl obwieszczenia ministra pracy i polityki społecznej z 26 lutego 2008 r. w sprawie wysokości kwot jednorazowych odszkodowań z tytułu wypadku przy pracy lub choroby zawodowej).
W ocenie sądu okręgowego ta wysokość uwzględniałaby realną siłę nabywczą tego odszkodowania, a także i jego rzeczywistą wartość – z uwagi na długotrwałość dotychczasowego postępowania.
Z kolei według opinii[b] Sądu Najwyższego wyrażonej w wyroku z 22 listopada 2007 r. (II UK 69/07)[/b] wysokość tego odszkodowania wynosiłaby aż o 10 tys. mniej. Podstawą byłoby tu obwieszczenie ministra pracy i polityki społecznej z 2000 r.