Pandemia koronawirusa, z którym Polska i świat zmagają się od ponad roku, odciska swoje piętno nie tylko na gospodarce i funkcjonowaniu społeczeństw, ale też na orzecznictwie. Sądy administracyjne coraz częściej muszą oceniać, czy nadzwyczajna covidowa rzeczywistość miała znaczenie dla sprawy i nierzadko biorą to pod uwagę przy orzekaniu. Potwierdza to wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z 20 kwietnia 2021 r.
W sprawie chodziło o przywrócenie terminu do wniesienia odwołania dotyczącego odszkodowania za ograniczenie sposobu korzystania z nieruchomości. Gdy w sierpniu 2020 r. odmówił go starosta spółka postanowiła się odwołać, ale nie zrobiła tego w terminie. 22 września 2020 r. aplikantka upoważniona przez pełnomocnika spółki złożyła jednak wniosek o jego przywrócenie, ale wojewoda tego odmówił.
Uznał, że do uchybienia doszło z winy zainteresowanego. Przyczyną uniemożliwiającą nadanie odwołania w terminie miało być zaostrzenie się objawów Covid-19 u pełnomocnika. Jednak w ocenie wojewody nie ma żadnych dokumentów potwierdzających chorobę np. zaświadczenia lekarskiego czy dowodu na objęcie kwarantanną czy skierowanie na badania pod kątem koronawirusa. A wykupienie prywatnego testu nie jest przesądzające. I nawet jeżeli pełnomocnik byłby faktycznie chory i istniała obawa zarażenia, to odwołanie mogła złożyć aplikantka.
Czytaj też: