Wielu przedsiębiorców dobrze sobie radzi w czasie epidemii koronawirusa. I inwestuje w swój biznes. Chociażby w samochody. Czy można mieć w działalności dwa, chociaż prowadzimy ją samemu? Tak, skarbówka nie ma nic przeciwko.

Spójrzmy na najnowsze interpretacje. O jedną z nich wystąpiła prawniczka, która prowadzi własną kancelarię. Na jej potrzeby leasinguje samochód. Chce rozliczać w działalności też drugie auto, które jest jej własnością. Argumentuje, że ma to być samochód awaryjny. Działalność prawnicza wymaga bowiem częstych dojazdów. Do sądów, urzędów, klientów. Nie może ryzykować, że przez awarię auta nie będzie mogła wypełnić swoich zobowiązań.

Co na to fiskus? Przyznał, że ustawa o PIT nie wyklucza możliwości wykorzystywania na potrzeby działalności gospodarczej różnych środków transportu. Nie ogranicza też ich ilości. Można je rozliczać w podatkowych kosztach, jeśli są faktycznie w tej działalności używane.

Czytaj też:
Fiskus surowo o leasingu, sądy po stronie firm

- Na zaliczenie do kosztów uzyskania przychodów wydatków związanych z drugim samochodem nie ma wpływu fakt, że prawniczka obecnie rozlicza już w kosztach raty leasingowe i wydatki eksploatacyjne pierwszego pojazdu użytkowanego na podstawie umowy leasingu operacyjnego – czytamy w interpretacji Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 30 marca 2021 r. (nr 0113-KDIPT2-1.4011.1020. 2020.3.MGR).

Specyfika działalności

Podobnie było w sprawie lekarza prowadzącego gabinet. Leasinguje samochód, który rozlicza w kosztach firmy. Jedno auto mu jednak nie wystarcza. Chce wziąć w leasing drugie. Twierdzi, że uzasadnia to specyfika jego działalności. Musi bowiem terminowo stawiać się na dyżury. Nie może sobie pozwolić na absencję spowodowaną awarią bądź serwisowaniem auta.

– Brak jest przeszkód prawnych, aby przedsiębiorca wykorzystywał kilka samochodów osobowych, o ile jest to uzasadnione rodzajem prowadzonej przez niego działalności gospodarczej – przyznał Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej (interpretacja z 9 marca 2021 r., nr 0113-KDIPT2-1.4011.982.2020.2.MGR).

Korzystne dla przedsiębiorców są też wcześniejsze interpretacje. Przykładowo dotycząca doradcy podatkowego. Na potrzeby kancelarii leasinguje samochód typu SUV. Ale do jazdy po mieście potrzebuje mniejszego auta. Chce więc wyleasingować drugi pojazd. Skarbówka zgodziła się, że wydatki na oba auta mogą być podatkowym kosztem (interpretacja Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 3 września 2019 r., nr 0115-KDIT2-3.4011.290.2019.3.PS).

Warto jednak zwrócić uwagę, co urzędnicy piszą na końcu tych pozytywnych dla przedsiębiorców interpretacji. Otóż podkreślają, że obowiązek wykazania związku samochodu z działalnością gospodarczą spoczywa na właścicielu firmy. To on bowiem osiąga korzyść polegającą na obniżeniu podstawy opodatkowania (poprzez odliczanie od przychodu kosztów jego uzyskania). I tego będą wymagać na ewentualnej kontroli.

Środek trwały

Pamiętajmy też, że zasady rozliczania wydatków na samochód zależą od tego, w jaki sposób jest wykorzystywany w firmie. Jeśli jest środkiem trwałym przedsiębiorca przede wszystkim zalicza do kosztów wydatki na jego zakup. Robi to poprzez odpisy amortyzacyjne. Limit kosztów wynosi 150 tys. zł (dla samochodów elektrycznych 225 tys. zł). Jeśli wartość auta nie przekracza 10 tys. zł nie trzeba go amortyzować.

PRZYKŁAD:

Przedsiębiorca kupił w 2021 r. auto osobowe za 200 tys. zł. Wprowadził je do ewidencji środków trwałych. Amortyzuje samochód przez pięć lat. Roczny odpis wynosi 20 proc. wartości pojazdu, czyli 40 tys. zł. Do kosztów PIT zaliczy 75 proc. odpisów, razem 150 tys. zł. Rocznie wychodzi 30 tys. zł (40 tys. zł x 75 proc.).

Co z wydatkami na eksploatację auta będącego środkiem trwałym – paliwo, mycie, remonty? W całości rozliczą je w kosztach tylko ci, którzy jeżdżą samochodem wyłącznie w celach służbowych. Powinna to potwierdzać szczegółowa ewidencja przejazdów. Jeśli przedsiębiorca jej nie prowadzi, podatkowym kosztem jest 75 proc. wydatków. Fiskus za to zgadza się, że w całości można rozliczyć wydatki na ubezpieczenie auta. Jedyne ograniczenie dotyczy autocasco, jeśli wartość samochodu przekracza 150 tys. zł.

PRZYKŁAD:

Przedsiębiorca wykorzystuje w biznesie samochód osobowy. W zeszłym roku wydał na paliwo i naprawy 5 tys. zł. Zaliczył do kosztów 75 proc., czyli 3 750 zł. Nie prowadził bowiem ewidencji potwierdzającej, że samochód jest wykorzystywany wyłącznie na cele służbowe.

Inaczej wyglądają rozliczenia przedsiębiorców, którzy nie zaliczają auta do środków trwałych, ale czasami wykorzystują je do zawodowych celów. Oni zaliczają do kosztów 20 proc. poniesionych na samochód wydatków.

Leasing

Jak to jest przy leasingu? Przedsiębiorcy, którzy podpiszą umowę na auto powyżej 150 tys. zł rozliczą w kosztach tylko część rat. W takiej proporcji, w jakiej kwota 150 tys. zł pozostaje do wartości samochodu. Przykładowo, jeśli leasingują auto za 250 tys. zł, odliczą 60 proc. raty. Jeśli wartość samochodu nie przekracza 150 tys. zł, rozliczamy je bez ograniczeń.

Wydatki na używanie, np. paliwo czy mycie, leasingowanego samochodu osobowego, który jest też wykorzystywany do celów prywatnych, wolno zaliczać do podatkowych kosztów w 75 proc. Pełne koszty mogą rozliczać ci, którzy wykorzystują auto jedynie w celach służbowych.