Termin „białe kołnierzyki” przestał przystawać do rzeczywistości. Zaczęło się od casual Friday. Korporacyjny dress code przestał być monolitem.
Przeciwnikom formalnych strojów w pracy przyszło też z pomocą orzecznictwo sądowe. Zgodnie z nim pracodawca nie ma pełnej swobody w określaniu stroju pracownika. Granicę stanowią dobra osobiste – zdrowie godność, swoboda sumienia i prywatność – oraz zasady równego traktowania i niedyskryminacji. Standardy ubioru mogą być różne dla różnych grup, ale rozróżnienie musi być obiektywnie uzasadnione i nie może prowadzić do pokrzywdzenia którejkolwiek z nich. Firma nie może też powoływać się na oczekiwania klientów co do wyglądu pracowników danej płci, jeśli w efekcie prowadzi to do ich uprzedmiotowienia lub poczucia dyskomfortu. Lepiej nie wymagać więc od pracownic noszenia mini i wysokich obcasów.