Uchwalona 19 czerwca przez Sejm nowelizacja kodeksu pracy, dotycząca mobbingu, dyskryminacji, nierównego traktowania oraz ochrony dóbr osobistych pracowników, nie jest zmianą czysto techniczną. Może przesunąć punkt ciężkości w postrzeganiu istoty i zakresu odpowiedzialności pracodawcy za relacje międzyludzkie wewnątrz organizacji, zarządzanie konfliktami oraz za reagowanie na zachowania niepożądane.
Można zadać sobie pytanie, czy w tym przypadku mamy do czynienia z rewolucją. W sensie konstrukcji i instytucji prawnych – mowa tutaj raczej o ewolucji. Projektowane zmiany nie tworzą bowiem „od zera” nowych obowiązków pracodawcy w obszarze mobbingu czy nierównego traktowania, które już dzisiaj wynikają wprost z regulacji kodeksowej. Sam ustawodawca przyznaje, że proponowana nowelizacja ma przede wszystkim uzupełnić i doprecyzować obowiązki pracodawców oraz wymusić bardziej realne i efektywne procedury przeciwdziałania zachowaniom niepożądanym w zakładzie pracy.