Jeszcze kilka lat temu LinkedIn służył głównie do prezentowania doświadczenia zawodowego. Dziś w wielu organizacjach jest jednym z podstawowych narzędzi budowania relacji z rynkiem. To tam handlowcy nawiązują kontakt z klientami, rekruterzy docierają do kandydatów, a menedżerowie rozwijają własną sieć zawodową. Z punktu widzenia firmy i pracownika te aktywności często nakładają się na siebie. Dobrym przykładem jest relacja z klientem. Pracownik poznaje go dzięki firmie, prowadzi z nim negocjacje, poznaje jego potrzeby i warunki współpracy, a równolegle dodaje go do własnej sieci na LinkedIn. Przez lata taka relacja rozwija się jednocześnie w dwóch wymiarach: jako element działalności pracodawcy i jako część zawodowej sieci pracownika. Dopóki współpraca trwa, granica między nimi rzadko wymaga wyraźnego określenia. Znaczenia nabiera dopiero przy rozstaniu. Konto pozostaje z pracownikiem, a razem z nim kontakty budowane przez lata, w tym osoby poznane wyłącznie dzięki pracy u dotychczasowego pracodawcy. Wtedy pojawia się pytanie, które coraz częściej ma bardzo konkretny wymiar biznesowy i prawny: gdzie kończy się zawodowy kapitał pracownika, a zaczyna zasób przedsiębiorstwa podlegający ochronie?