Jak widzi przyszłość branży kosmicznej prezes najważniejszej polskiej spółki z branży kosmicznej, czy Europa jest w stanie sama wynosić satelity na orbitę, czy sprzedaje swoje technologie wszystkim klientom (i dlaczego nie), wreszcie– czy wycena Iceye na 10 mld euro po ostatniej rundzie inwestycyjnej jest już nieco "przegrzana", czy to trafna ocena inwestorów? Na te wszystkie pytania odpowiada Witold Witkowicz, prezes Iceye Polska, polskiego championa z branży kosmicznej, z grupy Iceye– w najnowszym odcinku Magazynu o Biznesie, w rozmowie z red. Aleksandrą Ptak-Iglewską.
Czy 10 mld euro wyceny Iceye jest uzasadnione? – Myślę, że inwestorzy bardzo dokładnie przebadali sytuację naszej firmy i ich decyzja jest mocno przemyślana– komentuje Witold Witkowicz, prezes Iceye Polska. Wskazuje, że ostatnia runda inwestycyjna, w której spółka zebrała 450 mln euro, rzeczywiście jest rekordowa, spółka wykorzysta je na dalszy wzrost – na innowacje, na rozbudowę i dodanie różnych zdolności do konstelacji satelitarnej. – To będzie bardzo ciekawie wykorzystany pieniądz – mówi Witkowicz. Podkreśla, że wycena spółki jest poparta nie tylko technologią, ale też pozyskanymi kontraktami.
Przyznaje, że w kwestii sytuacji geopolitycznej na świecie nie można być dziś przesadnym optymistą, jednak tu spółka widzi swoje zadanie dla poprawy bezpieczeństwa, ponieważ jej technologie znacząco przyczyniają się do rozbudowania świadomości sytuacyjnej.
O przyszłości kosmosu Witkowicz mówi: – To jest początek drogi, jeżeli chodzi o ekspansję kosmosu i kolonizację orbit Ziemi. Na pewno obiektów na orbicie przybędzie znacząco, gdy pojawią się kolejne wehikuły, czy też pojawi się alternatywa w postaci dużo bardziej nośnego rozwiązania. Naprawdę można oczekiwać dużego wzrostu w tej branży – mówi ekspert.
Czytaj więcej:
Sankcja kredytu darmowego – firmy odszkodowawcze liczą na żniwa związane z tym przepisem. Konsumenci nic nie zyskają.
Pro
Czy Europa również będzie wkrótce w stanie wynosić satelity w kosmos? I jak dziś jest traktowane uzależnienie od amerykańskich technologii? – Pierwszy krok już został zrobiony, ponieważ mamy już za sobą takie brutalne uświadomienie sobie, że nie możemy polegać tylko na zdolnościach Stanów Zjednoczonych. Ten pociąg już odjechał, wszyscy zrozumieli – ocenia Witkowicz. Dziś Europa już działa, zostały uruchomione inwestycje i programy kosmiczne, kolejne są w trakcie uruchamiania. – Działają już dwa programy obserwacyjne Unii Europejskiej, Komisji Europejskiej wspólnie z Europejską Agencją Kosmiczną. Polskie firmy w tych programach startują, my również. Trzeba zbudować europejskie zdolności do obserwacji Ziemi. Trzeba opierać się na zdolnościach, które mają odpowiednią jakość, rzędu zdolności wojskowych czy wywiadowczych, które wcześniej były rzeczywiście dostępne głównie dla Amerykanów i którymi oni się dzielili. Oczywiście trzeba nadrobić zaległości, jeżeli chodzi o zdolności do wynoszenia, ale w tym momencie należy jak najszybciej skupić się na posiadaniu w Europie zdolności do obserwacji Ziemi i do łączności – mówi ekspert. – Każdy kraj chce posiadać swoją własną łączność satelitarną, ale obserwacja Ziemi to jest coś, co wymaga wspólnego działania. My technologicznie jesteśmy gotowi, żeby takiemu wyzwaniu dla Europy sprostać – podsumowuje ekspert.
Czytaj więcej:
Rynek sztuki w Polsce jest zbyt mały w stosunku do innych krajów. Po prostu musi urosnąć.
Pro
Czego potrzebuje polska branża kosmiczna, by ruszyć w kierunku rozwoju? Witkowicz przyznaje, że "polski sektor kosmiczny przez lata był na krawędzi dojrzałości, której to krawędzi nie mógł przekroczyć ze względu na brak środków". – Branża potrzebuje ewaluacji produktów i potrzebuje kupowania usług, produktów, ze strony klientów – mówi Witkowicz. Tymczasem – często wybieramy bardzo dojrzałe produkty, dostarczane tylko i wyłącznie przez kraje zachodnie. – Musimy znaleźć też taki sposób, żeby wychować startupy, żeby też zainwestować w scaleupy i kupić coś od nich. Mam wrażenie, że my skupiliśmy się na tym dojrzałym aspekcie, wspieramy startupy na tyle, na ile potrafimy, a pośrodku jest pewnego rodzaju luka. Oczywiście trzeba ułatwić funduszom inwestycyjnym venture capital czy innym wehikułom inwestowanie w tę branżę, bo to jest bardzo ryzykowna branża, gdzie stopa zwrotu jest jednak oddalona w czasie, co nie ułatwia podejmowania decyzji – podsumowuje prezes Iceye Polska.