Rządowy projekt ustawy o szczególnych środkach ochrony osób uczestniczących w debacie publicznej (RPU X, poz. 2488) został przyjęty przez Radę Ministrów 28 kwietnia 2026 r. i skierowany do Sejmu. Pierwsze czytanie odbyło się 12 maja 2026 r., po czym projekt skierowano do Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Tempo prac nie jest przypadkowe – Polska miała obowiązek implementacji dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1069 z 11 kwietnia 2024 r. w sprawie ochrony osób, które angażują się w debatę publiczną, do 7 maja 2026 r.
Co istotne, projekt idzie dalej, niż wymaga tego sama dyrektywa. Bruksela nakazywała chronić uczestników debaty publicznej jedynie w sprawach o charakterze transgranicznym. Polski projektodawca słusznie zauważył, że – jak wynika z raportu europejskiej koalicji CASE – ponad 90 proc. pozwów typu SLAPP w Europie ma wymiar wyłącznie krajowy, a Polska z 135 udokumentowanymi sprawami od 2010 r. zajmuje pierwsze miejsce na kontynencie pod względem liczby spraw cywilnych i karnych zmierzających do tłumienia krytyki. Stąd decyzja, by ustawa obejmowała także sprawy wewnątrzkrajowe. Ustawa została podpisana przez Prezydenta Karola Nawrockiego w piątek, 19 czerwca 2026 roku.
Czym jest SLAPP
SLAPP (Strategic Lawsuits Against Public Participation) to powództwa wytaczane nie po to, by realnie chronić prawa powoda, lecz po to, by zmusić pozwanego do milczenia poprzez wciągnięcie go w wyczerpujący finansowo i psychicznie proces sądowy. Typowy schemat ma przedstawiać się następująco: wpływowy biznesmen, polityk lub korporacja pozywa dziennikarza albo aktywistę o ochronę dóbr osobistych, żądając kwoty wielokrotnie przekraczającej możliwości pozwanego, a nierzadko równolegle wszczyna kilka odrębnych postępowań w różnych miastach lub nawet państwach.
Projekt obejmie powództwa cywilne, które „wyłącznie lub głównie zmierzają do stłumienia, ograniczenia, zakłócenia debaty publicznej lub szykanowania za udział w niej”. Pojęcie debaty publicznej zostało zdefiniowane szeroko. Wedle projektu są to wszelkie wypowiedzi w ramach wolności słowa, twórczości, nauki, zgromadzeń i zrzeszania się dotyczące spraw budzących uzasadnione zainteresowanie społeczne, m.in. praw podstawowych, zdrowia publicznego, środowiska, działań osób publicznych, podejrzeń korupcji czy ochrony wartości konstytucyjnych.
Z zakresu ustawy wyłączono jedynie postępowania wyborcze z art. 111 kodeksu wyborczego, gdzie i tak obowiązują rygorystyczne terminy. Ustawa nie reguluje natomiast spraw karnych. Tu pole do ewentualnych nadużyć (zwłaszcza na podstawie art. 212 i 216 k.k.) pozostaje nietknięte.
Główne narzędzia
Projekt ma dać sądom zestaw narzędzi, po które będą mogły sięgnąć, gdy pozew nosi znamiona SLAPP-u.
Po pierwsze, kaucja na zabezpieczenie kosztów. Pozwany będzie mógł żądać, by sąd zobowiązał powoda do złożenia kaucji odpowiadającej przewidywanym kosztom procesu. Wystarczy samo uprawdopodobnienie, że pozew zmierza do tłumienia debaty publicznej. Sąd ma rozpoznać wniosek w dwa tygodnie. Brak wpłaty kaucji w wyznaczonym terminie skutkuje odrzuceniem pozwu. Sens kaucji jest prosty: zmusić powoda do chwili namysłu – czy naprawdę uważa swój pozew za zasadny – i pokazać mu czarno na białym, ile może zapłacić w razie przegranej.
Po drugie, zgodnie z założeniami projektu ustawy powództwa typu SLAPP powinny być oddalane jako oczywiście bezzasadne już na wczesnym etapie. Projekt rozszerza zastosowanie art. 191¹ i 391¹ k.p.c. Najistotniejsza zmiana: sąd ma obowiązek tak prowadzić sprawę, aby oddalenie oczywiście bezzasadnego powództwa nastąpiło w ciągu trzech miesięcy od dnia wniesienia pozwu, a jeśli wniosek złożył pozwany – w ciągu trzech miesięcy od jego złożenia. Po trzecie, możliwość potraktowania pozwu typu SLAPP jako nadużycia prawa procesowego. Jeżeli sąd uzna, że wyłącznym celem powództwa jest stłumienie debaty publicznej, może je odrzucić w każdym stanie sprawy. Towarzyszy temu zmiana art. 41 k.p.c., który będzie wyraźnie stwierdzał, że czynność procesowa stanowiąca nadużycie prawa procesowego jest niedopuszczalna.
Po czwarte, jeśli sprawa zostanie rozpoznana merytorycznie, sąd przy oddaleniu powództwa (także w części) może stwierdzić w sentencji, że zmierzało ono głównie do stłumienia debaty publicznej. To otwiera drogę do sankcji finansowych i ułatwi dochodzenie roszczeń w przypadku wystąpienia szkody na skutek wytoczenia powództwa SLAPP.
Projekt ustawy zawiera otwarty katalog przesłanek pomagających zidentyfikować pozwy SLAPP, wskazując, że mogą to być postępowania charakteryzujące się: nieproporcjonalnością żądania, wszczynaniem wielu postępowań na tej samej podstawie, groźbami i zastraszaniem, forum shoppingiem (celowym wyborem niekorzystnego dla pozwanego sądu), wykorzystywaniem przewagi finansowej lub politycznej, pozywaniem osoby fizycznej zamiast jednostki, w której pracuje, uporczywym odmawianiem mediacji.
Po piąte, rzecz w polskim prawie procesowym wyjątkowa – projekt ustawy przewiduje możliwość zwrotu pozwanemu pełnych, realnie poniesionych kosztów zastępstwa procesowego (chyba że są nadmierne), a nie sztywnych stawek wynikających z rozporządzenia. Dziś w sprawach o ochronę dóbr osobistych minimalna stawka z rozporządzenia to 720 zł, co przy realnych kosztach obrony liczonych w dziesiątkach tysięcy złotych w żaden sposób nie rekompensuje poniesionych kosztów.
W projekcie przewidziano także możliwość nałożenia na powoda grzywny do 20-krotności minimalnego wynagrodzenia, a w szczególnie uzasadnionych przypadkach nawet do 100-krotności minimalnego wynagrodzenia. Sąd może też zobowiązać powoda do opublikowania sentencji wyroku na własny koszt.
Dodatkowo organizacje pozarządowe zajmujące się ochroną wolności słowa albo działające w obszarze, którego dotyczy debata, będą mogły za zgodą pozwanego przystąpić do postępowania lub przedstawiać sądowi swoje stanowisko. Sąd uzyskuje też jurysdykcję w sprawach o odszkodowanie za SLAPP wytoczone w państwach spoza UE, jeśli powód ma miejsce zamieszkania w Polsce. Vacatio legis wyno si zaledwie dwa tygodnie. Ustawa będzie stosowana do postępowań wszczętych po jej wejściu w życie, jednak nowa redakcja art. 41 k.p.c., jako przepis procesowy, ma być stosowana bezpośrednio do wszystkich spraw w toku.
Wnioski i pytania
Projekt ma sprzyjać urzeczywistnieniu prawa do swobody wypowiedzi w ramach debaty publicznej. Po latach, w których jedyną realną odpowiedzią na pozew SLAPP często była długa i kosztowna obrona w postępowaniu sądowym – z perspektywą zwrotu kosztów rzędu kilku tysięcy złotych – pojawi się zestaw narzędzi mogących zmienić rachunek ekonomiczny dla powodów. Najmocniejszym instrumentem może okazać się pełny zwrot kosztów zastępstwa procesowego. Przepis ten może realnie zniechęcać do wytaczania pozwów obliczonych na finansowe „wykończenie” pozwanego.
Pojawiają się jednak pytania, na które praktyka będzie musiała odpowiedzieć.
Czy instytucja nie będzie nadużywana? Każde narzędzie procesowe można obrócić przeciwko jego celom. Można sobie wyobrazić sytuację, w której pozwany w ewidentnie zasadnej sprawie cywilnej (np. naprawdę naruszył dobra osobiste przedsiębiorcy) próbuje przekuć ją w „SLAPP”, składając wniosek o kaucję i wniosek o oddalenie powództwa jako oczywiście bezzasadnego. Sąd otrzymuje wówczas dodatkowy ciężar, musi w trybie dwóch tygodni ocenić wniosek o kaucję, w trybie trzech miesięcy rozstrzygnąć o oddaleniu. Ryzyko, że narzędzia stworzone dla obrony słabszych zostaną wykorzystane jako instrument przewlekania postępowania przez pozwanych w niczym niesłusznych sprawach, jest realne. Być może pojawi się w rzeczywistości grupa „nietykalnych” aktywistów, którzy nie będą specjalnie przejmować się tym, że ich pochopne oskarżenia mogą zrujnować komuś karierę.
Czy sądy będą stosować nowe instytucje? Doświadczenie z art. 191¹ k.p.c. (oddalenie powództwa jako oczywiście bezzasadnego) nie nastraja pozytywnie. W uzasadnieniu projektu wprost przyznano, że dotychczasowa praktyka sądów była „bardzo wąska”. Sędziowie, słusznie ostrożni, jeśli chodzi o odmowę merytorycznego rozważenia sprawy, rzadko sięgali po tę instytucję. Czy samo umieszczenie wyraźnego odesłania w nowej ustawie wystarczy, by zmienić nawyki orzecznicze – jest wątpliwe. Tu kluczowa będzie linia orzecznicza sądów apelacyjnych, a w dłuższej perspektywie – stanowisko Sądu Najwyższego. Bez aktywnego włączenia się judykatury przepisy mogą pozostać martwe. Czy terminy będą dotrzymywane? Trzymiesięczny termin na rozstrzygnięcie o oddaleniu oczywiście bezzasadnego powództwa i dwutygodniowy termin na rozpoznanie wniosku o kaucję to terminy instrukcyjne. W realiach polskich sądów, w których proces o ochronę dóbr osobistych trwa średnio kilkanaście miesięcy do dwóch lat w pierwszej instancji, dotrzymanie tych terminów wymagałoby albo realnego priorytetowego traktowania spraw SLAPP, albo zmian organizacyjnych. Projekt nie idzie w parze ze wzmocnieniem etatowym sądów. Istnieje ryzyko, że ustawa podzieli los wielu wcześniejszych nowelizacji wprowadzających „terminy szybkościowe”. Terminy rozpoznania pozostaną zapisem na papierze, podczas gdy realne sprawy będą toczyć się w zwykłym, długim trybie.
Co z prawem karnym? To najpoważniejsza luka projektu. W Polsce SLAPP-y często przybierają postać prywatnych aktów oskarżenia z art. 212 k.k. (zniesławienie) lub art. 216 k.k. (zniewaga). Projekt świadomie pomija tę sferę, powołując się na zakres dyrektywy. Tymczasem bez zmian w prawie karnym ochrona może pozostać połowiczna. Co z dobrami osobistymi? Konstrukcja domniemania bezprawności z art. 24 k.c. (to pozwany dowodzi braku bezprawności, nie odwrotnie) sprzyja powodom SLAPP. Projektodawca odsyła do prac Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego – ale to przyszłość niepewna.
Ustawa anty-SLAPP, w kształcie wynikającym z rządowego projektu, ma zmienić układ sił między wpływowymi pozywającymi a słabszą stroną debaty publicznej. Jej powodzenie zależy jednak od trzech czynników, na które sam ustawodawca ma ograniczony wpływ: gotowości sędziów do korzystania z nowych narzędzi, dyscypliny dotrzymywania terminów oraz – w dalszej perspektywie – objęcia ochroną także sfery karnej. I miejmy nadzieję, że ustawa ta w ostatecznym rozrachunku nie doprowadzi do tego, że procesy o ochronę dóbr osobistych będą trwały jeszcze dłużej.
autor: Michał Mulik,radca prawny z Kancelarii Wierzbicki & Collective Sp.k.; Przemysław Wierzbicki, adwokat, wspólnik zarządzający Kancelarii Wierzbicki & Collective Sp.k.