Widok dzika na osiedlu, sarny przy ruchliwej ulicy, lisa między blokami albo rannego jelenia po kolizji drogowej jeszcze kilkanaście lat temu traktowano jako zdarzenie wyjątkowe. Dziś w wielu miastach jest to zjawisko powtarzalne. Zwierzęta łowne coraz częściej pojawiają się tam, gdzie człowiek zapewnił im łatwy dostęp do pokarmu, osłonę, brak naturalnej presji i mozaikę terenów zielonych, ogrodów, pustostanów, nieużytków, dolin rzecznych oraz osiedlowych śmietników. Problem przestaje być wyłącznie przyrodniczy. Staje się także prawny, organizacyjny i finansowy, ponieważ w takich sytuacjach trzeba odpowiedzieć na kilka prostych, ale bardzo praktycznych pytań: kto ma interweniować, kto ma zapłacić, kto może odłowić zwierzę, kto może podjąć decyzję o jego uśmierceniu, kto usuwa zwłoki i kto odpowiada za szkody.

Punktem wyjścia jest prawo łowieckie, zgodnie z którym zwierzęta łowne żyjące w stanie wolnym stanowią dobro ogólnonarodowe i są własnością Skarbu Państwa. Tego sformułowania nie należy jednak rozumieć w sposób uproszczony. Nie oznacza ono, że każda szkoda wyrządzona przez dzika, sarnę, jelenia, daniela czy łosia automatycznie obciąża Skarb Państwa ani że każdy organ państwowy lub samorządowy może dowolnie dysponować takim zwierzęciem. Zwierzę łowne w stanie wolnym nie jest rzeczą pozostającą pod faktycznym władztwem człowieka. Przepis o własności Skarbu Państwa ma przede wszystkim znaczenie publicznoprawne. Uzasadnia gospodarowanie zwierzyną jako dobrem wspólnym, ale sam w sobie nie tworzy pełnej i nieograniczonej odpowiedzialności odszkodowawczej za wszystkie skutki jej zachowania.

Odpowiedzialność za szkody

Prawo łowieckie reguluje odpowiedzialność za szkody łowieckie przede wszystkim w odniesieniu do szkód w uprawach i płodach rolnych oraz szkód wyrządzonych przy wykonywaniu polowania. W przypadku terenów niewchodzących w skład obwodów łowieckich Skarb Państwa odpowiada za szkody wyrządzone przez określone gatunki zwierząt łownych, ale co do zasady w granicach przewidzianych w ustawie. Jeżeli więc dziki zniszczą trawnik na osiedlu, rozkopią pas zieleni, przewrócą ogrodzenie albo uszkodzą prywatny ogród, nie zawsze będzie można skorzystać z prostego trybu szkód łowieckich. W praktyce trzeba każdorazowo ustalić, czy mamy do czynienia ze szkodą objętą szczególnymi przepisami prawa łowieckiego, czy raczej z sytuacją, w której ewentualne roszczenia musiałyby być oceniane na zasadach ogólnych.

Bezpieczeństwo i zwierzyna

Największe znaczenie w codziennych interwencjach ma jednak nie odszkodowanie, ale bezpieczeństwo. Prawo łowieckie nie reguluje kompleksowo sposobu postępowania w incydentalnych przypadkach pojawienia się zwierzęcia łownego w mieście. W takich sytuacjach podstawowego znaczenia nabiera ustawa o samorządzie gminnym. Do zadań własnych gminy należą bowiem sprawy porządku publicznego i bezpieczeństwa obywateli. Jeżeli więc dzik pojawia się na osiedlu, lis przebywa w pobliżu szkoły, sarna biega po ulicy, a łoś wchodzi na teren miasta i może spowodować zagrożenie w ruchu drogowym, to co do zasady gmina powinna organizować działania zmierzające do przywrócenia porządku i zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom.

Nie oznacza to, że gmina może działać w sposób dowolny. Jej zadaniem jest zorganizowanie reakcji adekwatnej do sytuacji. Czasem wystarczy obserwacja i zabezpieczenie terenu, czasem konieczne jest wezwanie odpowiednich służb, czasem dokonanie odstrzału redukcyjnego. W praktyce gmina powinna współpracować z podmiotami mającymi odpowiednie doświadczenie, w tym z lekarzem weterynarii, służbami miejskimi, policją, strażą gminną, ośrodkami rehabilitacji zwierząt, dzierżawcami lub zarządcami obwodów łowieckich, Polskim Związkiem Łowieckim i nadleśnictwami.

Inaczej należy traktować sytuacje incydentalne, a inaczej stałe przebywanie zwierzyny łownej na terenach zabudowanych. Jeżeli zwierzę pojawiło się jednorazowo, zabłąkało się, weszło do miasta z pobliskiego lasu albo zostało wypłoszone, podstawą działania będzie najczęściej obowiązek gminy w zakresie bezpieczeństwa i porządku publicznego. Jeżeli jednak określona populacja zwierząt stale bytuje w mieście, powoduje powtarzające się szkody, utrudnia funkcjonowanie obiektów publicznych, wchodzi na drogi, place zabaw, boiska, cmentarze, tereny rekreacyjne lub obiekty produkcyjne, wtedy w grę mogą wchodzić szczególne mechanizmy przewidziane w prawie łowieckim i ustawie o ochronie zwierząt.

Pierwszym z nich jest art. 45 ust. 3 prawa łowieckiego. Przepis ten pozwala staroście, w porozumieniu z Polskim Związkiem Łowieckim, wydać decyzję o odłowie lub odstrzale redukcyjnym zwierzyny, jeżeli występuje szczególne zagrożenie prawidłowego funkcjonowania obiektów produkcyjnych i użyteczności publicznej. Jest to instrument doraźny. Nie służy ogólnemu „oczyszczaniu miasta” ze zwierząt, ale reagowaniu na konkretny stan zagrożenia dotyczący określonych obiektów. Dobrem chronionym nie jest tu zwykły komfort mieszkańców ani sama obecność dzikiego zwierzęcia, lecz prawidłowe funkcjonowanie obiektu, na przykład szkoły, szpitala, zakładu, boiska, parku pełniącego funkcję publiczną albo innej infrastruktury użyteczności publicznej.

Drugim mechanizmem jest art. 33a ustawy o ochronie zwierząt. Dotyczy on sytuacji, w których zwierzęta stanowią nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka, w tym gospodarki łowieckiej. W takim przypadku możliwe jest ograniczenie populacji zwierząt. Decyzja nie należy jednak do gminy ani do starosty. Właściwy jest sejmik województwa, który po uzyskaniu wymaganych opinii określa w uchwale miejsce, warunki, czas i sposób ograniczenia populacji. To rozwiązanie ma charakter wyjątkowy. Nadzwyczajne zagrożenie musi być czymś więcej niż zwykłą uciążliwością wynikającą z tego, że zwierzęta nauczyły się korzystać z miejskich śmietników albo ogródków działkowych.

Szczególnie wrażliwą kwestią jest prowadzenie odłowu albo odstrzału na nieruchomościach prywatnych. Zwierzęta nie znają granic geodezyjnych, dlatego skuteczna interwencja często wymaga działania także poza terenami publicznymi. Nie oznacza to jednak, że służby mogą bez podstawy wchodzić na cudzy teren. Prawo własności podlega ochronie. Jeżeli odłów lub odstrzał ma zostać przeprowadzony na prywatnej nieruchomości, co do zasady konieczna jest zgoda właściciela albo innego uprawnionego posiadacza. Decyzja starosty dotycząca odłowu lub odstrzału redukcyjnego nie powinna być traktowana jako automatyczne upoważnienie do dowolnego wkroczenia na każdy teren prywatny. Im bardziej ingerencyjne działanie, tym większe znaczenie ma precyzyjne określenie podstawy prawnej, zakresu czynności i sposobu zabezpieczenia praw właściciela. Odrębną kategorią są sytuacje nagłe, w których zwierzę zachowuje się agresywnie i bezpośrednio zagraża człowiekowi lub innym zwierzętom. Ustawa o ochronie zwierząt dopuszcza zabicie zwierzęcia, gdy stanowi ono bezpośrednie zagrożenie, którego nie można usunąć w inny sposób. Takie działanie musi być jednak ostatecznością. W pierwszej kolejności należy rozważyć zabezpieczenie miejsca, odizolowanie ludzi, uśpienie, odłów albo inne środki mniej drastyczne. Jeżeli uśmiercenie jest nieuniknione, powinno nastąpić w sposób humanitarny, powodujący możliwie najmniejsze cierpienie. Praktycznie oznacza to udział osoby uprawnionej i odpowiednio przygotowanej, najczęściej lekarza weterynarii albo osoby uprawnionej do użycia broni, jeżeli przepisy pozwalają na taki sposób działania.

Zwierzyna ranna

Jeszcze inne zasady dotyczą zwierzęcia rannego. Prawo łowieckie nie reguluje szczegółowo uśmiercania rannej zwierzyny, dlatego zastosowanie znajdują przepisy ustawy o ochronie zwierząt. Potrzebę bezzwłocznego uśmiercenia zwierzęcia w celu zakończenia jego cierpień może stwierdzić lekarz weterynarii, a gdy jego udział nie jest możliwy, także inne osoby wskazane w ustawie, w tym funkcjonariusz policji, straży gminnej, myśliwy zrzeszony w Polskim Związku Łowieckim, pracownik Służby Leśnej, Służby Parków Narodowych czy strażnik łowiecki. Konieczność bezzwłocznego uśmiercenia nie oznacza wygody organizacyjnej, ale obiektywny stan, w którym zwierzę może dalej żyć, jedynie cierpiąc i znosząc ból. W takim przypadku humanitarne skrócenie cierpienia staje się moralnym i prawnym obowiązkiem człowieka.

Jeżeli zwierzę jest ranne, ale istnieje realna możliwość leczenia i rehabilitacji, należy rozważyć przekazanie go do ośrodka rehabilitacji zwierząt. Przetrzymywanie zwierzyny przez osobę prywatną wymaga jednak zgody starosty, udzielanej na czas określony, gdy zwierzę znalazło się pod opieką człowieka wskutek osierocenia, wypadku lub uszkodzenia ciała. Nie można więc po prostu zabrać sarny, dzika czy lisa do domu i samodzielnie „ratować” zwierzęcia bez zachowania procedur. Dobra intencja nie zastępuje podstawy prawnej, a nieprawidłowe postępowanie może zaszkodzić zwierzęciu i narazić człowieka na odpowiedzialność.

Zdarzenia drogowe

W praktyce bardzo częste są zdarzenia drogowe z udziałem zwierząt. Kierujący pojazdem, który potrącił zwierzę, powinien, w miarę możliwości, zapewnić mu pomoc albo zawiadomić jedną ze służb wskazanych w ustawie o ochronie zwierząt. Nie wolno po prostu odjechać, jeżeli zwierzę cierpi albo stwarza zagrożenie w ruchu. Jeżeli zwierzę znajduje się na jezdni lub poboczu i może spowodować kolejne zdarzenie, konieczne jest zabezpieczenie miejsca, oznaczenie przeszkody, a w razie potrzeby wezwanie policji. Policja odpowiada za bezpieczeństwo i porządek ruchu drogowego, dlatego powinna podejmować działania, gdy ranne lub martwe zwierzę stanowi zagrożenie dla uczestników ruchu.

Postępowanie ze zwłokami zwierząt jest kolejnym obszarem, w którym łatwo o spór kompetencyjny. Co do zasady utrzymanie czystości i porządku należy do zadań gminy, ale na drogach publicznych obowiązki w tym zakresie obciążają zarządcę drogi. Jeżeli więc zwierzę padło na drodze albo w pasie drogowym, usunięcie zwłok należy traktować jako czynność porządkową związaną z bezpieczeństwem ruchu. Jeżeli zwłoki znajdują się na nieruchomości prywatnej, w grę mogą wchodzić przepisy sanitarne nakładające obowiązek ich usunięcia na właściciela, posiadacza lub zarządcę nieruchomości. Jeżeli jednak właściciel nie działa, a powstaje zagrożenie sanitarne, gmina może być zmuszona do podjęcia czynności porządkowych, a następnie dochodzenia zwrotu kosztów.

Ochrona gatunkową

Osobno należy traktować zwierzęta objęte ochroną gatunkową. Nie każde dzikie zwierzę w mieście jest zwierzyną łowną. Część gatunków podlega ochronie ścisłej albo częściowej. W takich przypadkach odłów, przetrzymywanie, przemieszczanie, płoszenie, niszczenie siedlisk, a tym bardziej uśmiercenie mogą wymagać zezwolenia generalnego dyrektora ochrony środowiska albo regionalnego dyrektora ochrony środowiska. W sytuacjach nagłych możliwe są szczególne tryby działania, ale nie zmienia to zasady, że ochrona gatunkowa tworzy odrębny reżim prawny. Dlatego przed podjęciem interwencji trzeba ustalić, z jakim gatunkiem mamy do czynienia.

Duże znaczenie mają też obowiązki samych mieszkańców. Prawo nie jest w stanie skutecznie ograniczyć obecności zwierząt w mieście, jeżeli ludzie będą je dokarmiać, zostawiać otwarte śmietniki, wyrzucać odpady organiczne w nieodpowiednie miejsca, gromadzić niezabezpieczoną karmę albo zachęcać zwierzęta do podchodzenia pod domy. Dziki, lisy i inne zwierzęta szybko uczą się, że teren zabudowany oznacza łatwy pokarm. Dokarmianie, nawet motywowane współczuciem, zwykle pogłębia problem. Zwierzę traci naturalną ostrożność, coraz śmielej wchodzi między ludzi, a w sytuacji stresu może zachować się nieprzewidywalnie.

Podstawowe zasady są proste. Do dzikiego zwierzęcia nie należy podchodzić, nie wolno go głaskać, straszyć, drażnić, zaganiać, filmować z bliskiej odległości ani szczuć psem. Należy zachować spokój, oddalić się i nie wykonywać gwałtownych ruchów. Psy powinny być prowadzone na smyczy, zwłaszcza w miejscach, gdzie prawdopodobne jest spotkanie z dzikami. Pojemniki na odpady powinny być zamykane, kompostowniki zabezpieczone, a opadłe owoce i resztki jedzenia usuwane. W razie realnego zagrożenia trzeba powiadomić właściwe służby, najczęściej straż miejską, urząd gminy, policję albo jednostkę wskazaną lokalnie do obsługi takich interwencji. Ramy prawne postępowania ze zwierzyną łowną na terenach zabudowanych są rozproszone. Obejmują prawo łowieckie, ustawę o ochronie zwierząt, ustawę o samorządzie gminnym, ustawę o ochronie przyrody, przepisy o drogach publicznych, ruchu drogowym, utrzymaniu czystości i porządku, odpadach oraz regulacje sanitarne. Nie istnieje jeden prosty przepis, który odpowiadałby na każdą sytuację. Dlatego kluczowe jest prawidłowe rozpoznanie zdarzenia. Inaczej działa się wobec jednorazowo zabłąkanego dzika, inaczej wobec stałej populacji zwierząt na osiedlu, inaczej po kolizji drogowej, inaczej wobec rannego zwierzęcia, inaczej wobec padliny na drodze, a jeszcze inaczej wobec gatunku chronionego.

Najrozsądniejsze podejście polega na połączeniu trzech wartości: bezpieczeństwa ludzi, humanitarnego traktowania zwierząt i poszanowania kompetencji organów. Gmina powinna reagować na zagrożenia porządku i bezpieczeństwa, starosta może sięgać po instrumenty odłowu lub odstrzału redukcyjnego w szczególnych przypadkach, sejmik województwa działa przy nadzwyczajnym zagrożeniu populacyjnym, policja zabezpiecza zdarzenia drogowe, lekarz weterynarii ocenia stan zwierzęcia, a zarządca drogi usuwa zagrożenia z pasa drogowego. Mieszkańcy natomiast powinni ograniczać zachowania, które przyciągają zwierzęta do miasta. Dopiero taka współpraca pozwala traktować obecność zwierzyny na terenach zabudowanych nie jako chaos kompetencyjny, ale jako problem możliwy do opanowania w granicach prawa.

autor: Jakub Pokoj, partner i radca prawny w Aventum Kancelaria Prawna Radców Prawnych i Adwokatów Malik, Pokoj i Partnerzy sp.p.