Najważniejsza zasada jest prosta: co do zasady liści, gałęzi, trawy i innych odpadów ogrodowych nie powinno się spalać na działce. Ustawa o odpadach dopuszcza spalanie zgromadzonych pozostałości roślinnych poza instalacjami i urządzeniami tylko wtedy, gdy nie są one objęte obowiązkiem selektywnego zbierania. W praktyce, ponieważ gminy organizują selektywne zbieranie bioodpadów, a odpady roślinne z pielęgnacji terenów zielonych, ogrodów, parków i cmentarzy są traktowane jak bioodpady komunalne, dawny zwyczaj palenia liści w ogrodzie stracił podstawowe uzasadnienie prawne.

Nie ma przy tym większego znaczenia, że odpady pochodzą z własnej posesji. Właściciel nieruchomości nie może dowolnie decydować, że zamiast oddać bioodpady w worku, pojemniku, do PSZOK-u albo przeznaczyć je na kompost, spali je w ogrodzie. Skoro gmina przewiduje selektywne zbieranie bioodpadów, właściciel powinien korzystać z tego systemu zgodnie z lokalnym regulaminem. Jeżeli prowadzi przydomowy kompostownik, może zagospodarować część odpadów zielonych na miejscu, ale również wtedy nie oznacza to prawa do spalania nadwyżek.

Co może spłonąć w ognisku?

W praktyce trzeba odróżnić ognisko rekreacyjne od spalania odpadów. Samo rozpalenie ogniska w dopuszczalnym miejscu nie zawsze jest zakazane, ale wrzucanie do niego worków liści, mokrej trawy, gałęzi po przycince, chwastów, resztek roślinnych czy innych odpadów ogrodowych może zostać potraktowane jako nielegalne termiczne przekształcanie odpadów. Ognisko do upieczenia kiełbasy i ognisko służące do pozbycia się odpadów z ogrodu to nie to samo.

Znaczenie mają także przepisy przeciwpożarowe. Rozpalanie ognia, wysypywanie gorącego popiołu, wypalanie traw i wierzchniej warstwy gleby w miejscu, w którym może dojść do zapalenia materiałów palnych albo sąsiednich obiektów, jest zachowaniem szczególnie niebezpiecznym. Poza budynkami nie wolno również składować materiałów palnych, w tym pozostałości roślinnych, gałęzi i chrustu, w odległości mniejszej niż 4 m od granicy sąsiedniej działki. Jeżeli posesja znajduje się przy lesie, trzeba pamiętać o dodatkowej regule: w lesie, na terenach śródleśnych oraz w odległości do 100 m od granicy lasu nie wolno wykonywać czynności mogących wywołać niebezpieczeństwo pożaru, w szczególności rozniecać ognia poza miejscami wyznaczonymi.

Co z wypalaniem łąk?

Nie wolno też wypalać traw, łąk, nieużytków ani pozostałości roślinnych na polach. Jest to praktyka niebezpieczna, szkodliwa dla gleby, zwierząt i owadów, a przy wietrznej pogodzie może błyskawicznie doprowadzić do pożaru. Argument, że „zawsze tak robiono” albo że „to tylko suche liście”, nie ma znaczenia, gdy ogień wymyka się spod kontroli albo gdy spalanie narusza przepisy odpadowe i przeciwpożarowe.

Konsekwencje

Za spalanie odpadów zielonych mogą grozić różne konsekwencje. W typowej sytuacji interwencję może podjąć straż miejska, straż gminna albo Policja. W postępowaniu mandatowym kara najczęściej mieści się w granicach przewidzianych dla wykroczeń mandatowych. Jeżeli sprawa trafi do sądu, grzywna może być wyższa. Ustawa o odpadach przewiduje ponadto odpowiedzialność za termiczne przekształcanie odpadów poza spalarnią albo współspalarnią, zagrożoną karą aresztu albo grzywny. W razie stworzenia zagrożenia pożarowego możliwa jest również odpowiedzialność na podstawie przepisów przeciwpożarowych i Kodeksu wykroczeń.

Odrębnym problemem są relacje sąsiedzkie. Dym z palonych liści i gałęzi często jest ciężki, gryzący i długo utrzymuje się przy ziemi, zwłaszcza gdy odpady są wilgotne. Może przedostawać się na sąsiednie działki, do domów, ogrodów, na pranie i tarasy. Nawet gdyby właściciel próbował przekonywać, że ognisko było „niewielkie”, sąsiad może traktować powtarzające się zadymienie jako uciążliwość. W skrajnych przypadkach w grę mogą wchodzić roszczenia cywilne o zaniechanie immisji, zwłaszcza gdy spalanie ma charakter regularny i utrudnia normalne korzystanie z nieruchomości.

Jak legalnie pozbyć się odpadów zielonych?

Legalne rozwiązania są znacznie prostsze. Najbardziej naturalnym sposobem zagospodarowania odpadów zielonych jest kompostowanie. Liście, trawa, drobne gałązki, resztki roślin, chwasty bez nasion i zdrowe części roślin mogą stać się wartościowym kompostem. Trzeba jednak prowadzić kompostownik prawidłowo, aby nie powodował odoru, nie przyciągał gryzoni i nie był uciążliwy dla sąsiadów. Grubsze gałęzie warto rozdrobnić, wykorzystać jako warstwę strukturalną w kompoście albo przekazać w ramach gminnego systemu odbioru.

Drugą możliwością jest oddanie odpadów zielonych zgodnie z zasadami obowiązującymi w gminie. Część gmin odbiera bioodpady sprzed posesji w workach albo pojemnikach, część organizuje sezonowe odbiory gałęzi, a część przewiduje możliwość przekazania ich do PSZOK-u. Należy jednak sprawdzić limity ilościowe, zasady przygotowania gałęzi, wymagania dotyczące wiązek oraz to, czy gmina odbiera odpady zielone osobno od kuchennych bioodpadów. Przekroczenie limitu nie uprawnia do spalenia nadwyżki. Oznacza jedynie konieczność skorzystania z innego legalnego sposobu zagospodarowania, często odpłatnego.

Właściciele większych ogrodów powinni planować prace porządkowe z wyprzedzeniem. Duża ilość gałęzi po cięciu drzew, żywopłotów albo krzewów może przekroczyć możliwości zwykłego pojemnika na bioodpady. Wtedy warto zamówić rębak, kontener, odbiór przez uprawniony podmiot albo ustalić z gminą termin i sposób przekazania odpadów. Najgorszym rozwiązaniem jest odkładanie suchych gałęzi przy granicy działki, a następnie ich spalenie przy pierwszej wolnej sobocie.

Spalania odpadów zielonych nie należy więc traktować jako wygodnej alternatywy dla kompostownika, PSZOK-u albo worka na bioodpady. W obecnym stanie prawnym jest to co do zasady działanie niedopuszczalne, jeżeli odpady są objęte selektywną zbiórką. Do tego dochodzą przepisy przeciwpożarowe, ryzyko mandatu, odpowiedzialności sądowej i konfliktu z sąsiadami. Liście i gałęzie najlepiej kompostować albo przekazać w ramach gminnego systemu. Ogień w ogrodzie nie powinien służyć do pozbywania się odpadów a jedynie do celów rekreacyjnych.

Autor: Jakub Pokoj, partner i radca prawny w AVENTUM Kancelarii Prawnej Radców Prawnych i Adwokatów Malik, Pokoj i Partnerzy sp.p.