Katsunobu Kato to były urzędnik ministerstwa finansów oraz wiceszef kancelarii premiera w poprzednim gabinecie przed najnowsza zmianą. Teraz będzie musiał zmierzyć się z problemem demograficznym, na rozwiązanie którego naciska premier Abe w nowej wersji swojego planu gospodarczego. 24 września została zaprezentowana tzw. "abekonomia" w wersji 2.0, unowocześniona i przede wszystkim dopasowana do obecnych realiów Japonii. Podobnie jak nowy rząd.
Abe ponownie kładzie nacisk na trzy sprawy. PKB ma wzrosnąć o 20 proc. do poziomu u ponad 600 bln jenów w 2020 roku (ok. 5 bln dolarów), przyrost naturalny ma zmienić się na pozytywny, mają zostać podniesione standardy opieki oferowanej przez państwo dla obywateli. Pierwszy trzy kierunki reform, zwane na początku rządów Abe strzałami, spełniły według niego swoje zadanie i mogą zostać wymienione na te bardziej potrzebne w nowej, usprawnionej rzeczywistości.
Liczba dzieci przypadających na statystyczną Japonkę ma ulec zwiększeniu z obecnych 1,42 notowanych przed rokiem na 1,8. Opinia publiczna zarzuca Abe, że do swojej strategii wplata hasło stu milionów kojarzące się z językiem stosowanym przez japońskie imperium podczas wojny. Wówczas podobnie jak dziś mówiono o stu milionach obywateli, ale w nieco innym kontekście. Mieli oni być gotowi oddać życie za walkę o cesarza i Japonię. Zachodni analitycy twierdzą, że nawiązywanie do retoryki przywołującej złe wspomnienia i to tym bardziej w roku, w którym azjatyckie kraje czekały na słowa przeprosin mające paść z ust premiera w 70. rocznicę japońskiej kapitulacji, tworzy niepotrzebnie negatywny obraz Japonii szukającej wyjścia z ekonomicznej zapaści.