- To tragiczny dzień w tragicznym dla Malezji roku - powiedział dzisiaj rano w wystąpieniu telewizyjnym premier Malezji Nadżib Razak. Po raz drugi od marca tego roku zmuszony był zabrać głos w sprawie katastrofy samolotu malezyjskich linii lotniczych.
W marcu zaginął nie znaleziony do tej pory Boeing 777 odbywający lot oznaczony numerem MH 370 z Kuala Lumpur do Pekinu. Taka sama maszyna z numerem rejsu MH17 odbywająca rejs z Amsterdamu do Kuala Lumpur została zestrzelona w czwartek nad Ukrainą. Ironią losu jest, iż ten typ samolotów należy do najbardziej bezpiecznych.
Reputacja Malaysia Airlines została doszczętnie zniszczona. Nie było jeszcze w historii lotnictwa przypadku aby jedna linia lotnicza doświadczyła tak wielkich tragedii w tak krótkim czasie. Zginęło w nich łącznie 537 osób.
Mieszkańcom Malezji trudno pogodzić się z druzgocącymi faktami. Media informują o wszystkich szczegółach wydarzeń na Ukrainie. Krewni 47 malezyjskich obywateli, którzy byli na pokładzie zebrali się na lotnisku w Kuala Lumpur czekając na bezpośrednie informacje. Trwają przygotowania do wysłania na miejsce tragedii przedstawicieli władz Malezji. Zamierza się tam udać także 10 imamów, których zadaniem będzie zorganizowanie uroczystości religijnych. Zdecydowana większość mieszkańców Malezji wyznaje islam.
Popularny portal „Malaysian Insider” opisuje historię stewarda Sanjid Singha, który zamienił się z przyjacielem dyżurem i tylko dlatego nie znalazł się na pokładzie MH17. Zdumiewające, że żona Singha, także stewardesa, również zamieniła się w marcu dyżurem z koleżanką i nie poleciała lotem MH370.